
Mamy za sobą doświadczenia z pracy agregatem Agro-Masz AUC60H w różnych warunkach glebowych. Choć większość z nich jest pozytywna, to pojawiło się też kilka mankamentów. Na szczęście niektóre z nich możemy wyeliminować przemyślaną konfiguracją maszyny.
Czytaj dalej
Zacznijmy od rozszyfrowania nazwy AUC. W nomenklaturze Agro-Maszu jest to agregat uprawowy ciężki. Głównym elementem roboczym są w jego przypadku dwa lub cztery rzędy zębów.
W pierwszym wariancie możemy wybrać zęby sprężyste z podcinaczem o szerokości 25 cm. Alternatywnie możemy postawić na cztery rzędy zębów prostych. My chcąc pracować w warunkach uprawy bezorkowej z miejscami sporą ilością resztek pożniwnych na wierzchu bez zastanowienia wybralibyśmy wariant z dwoma rzędami zębów, gdzie dzięki szerokim podcinaczom maszyna idealnie podcina całą szerokość roboczą.
– takie zapotrzebowanie na moc ciągnika towarzyszącego przewiduje producent przy agregacie AUC60H.
Odnosimy wrażenie, że ponad dwukrotnie większa liczba zębów prostych (52 względem 24 z podcinaczami) musi skutkować gorszym przepływem masy przez maszynę, a tym samym jej zapychaniem się.
Agregat AUC posiada szeroki wachlarz wyposażenia dodatkowego. Z tego też powodu testowana przez nas maszyna mogła poszczycić się długą listą wyposażenia opcjonalnego.
Otrzymała m.in. zestaw czterech spulchniaczy śladów kół ciągnika, włókę przednią, podwójny wał crosskill oraz wał strunowy o średnicy 320 mm znajdujący się na samym końcu maszyny. Już teraz możemy powiedzieć, że sporo w tym wyposażeniu byśmy pozmieniali, ale o tym za chwilę.

Zabrakło nam za to hydraulicznie regulowanej głębokości roboczej. Przy szerokości roboczej 6 m oznaczało to konieczność regulacji mechanicznej na czterech cięgnach. W tego typu maszynie rekomendowalibyśmy doposażenie maszyny w hydrauliczną regulację. Na szczęście producent daje taką możliwość swoim klientom.
Podczas naszego testu mieliśmy okazję pracować na różnych stanowiskach. Pola różniły się między sobą ilością resztek pożniwnych na powierzchni, zwięzłością gleby, czy ilością i rodzajem rosnących chwastów. Maszyna zatem miała poradzić sobie zarówno z przygotowaniem gleby pod siew kukurydzy, jak również ze zniszczeniem czasami bujnie rosnących chwastów.

Producent określa zapotrzebowanie na moc ciągnika towarzyszącego do 6-metrowego agregatu na poziomie 210-260 KM. W czasie testu maszyna współpracowała z 245-konnym traktorem John Deere 6M 220.
Ciągnik ten bez problemów osiągał prędkość roboczą wynoszącą 10 km/h oraz stosunkowo łatwo przyspieszał do 11-11,5 km/h. Dodajmy też, że zęby robocze maszyny ustawione były tak, aby pracowały na głębokości ok. 8 cm.

Jeśli chcielibyśmy móc pracować z większą głębokością, bądź nieco szybciej, wówczas należałoby maszynę zagregować z nieco mocniejszym „koniem pociągowym”.
Bardzo szybko przekonaliśmy się, że konfiguracja testowej maszyny nie do końca odpowiadała naszym warunkom testowym. Już po przejechaniu kilku metrów maszyna się bowiem zapchała. Postanowiliśmy więc całkowicie podnieść listwę zagarniającą znajdującą się za zębami. To w dużym stopniu ułatwiło nam dalsze prace.

Wciąż jednak przy większej ilości resztek na powierzchni pola maszyna miała tendencję do zapychania się. Zauważyliśmy, że newralgicznym miejscem jest obszar między skrajnymi zębami roboczymi, a ekranami bocznymi. Ze względu na zbyt małą odległość tych elementów od siebie to właśnie w tym miejscu masa przepływająca przez maszynę zaczynała się zawieszać, co już po chwili skutkowało jej zapchaniem.
Dlatego też zdecydowaliśmy się zdemontować oba ekrany boczne. Był to strzał w dziesiątkę, bowiem od tego momentu problem z zapychaniem się agregatu więcej nie powrócił. Jednocześnie nie obserwowaliśmy zbytniego przesypywania się ziemi poza obrys maszyny, a stanowisko po przejeździe było równe.

W tym miejscu dodajmy też, że w przypadku prowadzenia uprawy bezorkowej przednia włóka wydaje się być elementem zbytecznym. Jej zadaniem jest bowiem wstępne wyrównanie stanowiska, częściej potrzebne w warunkach uprawy płużnej.
Dzięki zębom wyposażonym w podcinacze agregat AUC60H świetnie radził sobie z podcięciem całej szerokości roboczej, a tym samym z mechanicznym zwalczeniem chwastów. Bardzo podobały się nam efekty uprawy maszyny.

Rewelacyjnie zniszczone zostały zarówno drobne chwasty dwuliścienne, jak i większe – np. pojedyncze, wyrośnięte samosiewy rzepaku. Maszyna dobrze poradziła sobie też z likwidacją perzu, choć kilka dni po zabiegu okazało się, że większe skupiska tego chwastu w pewnym stopniu przetrwały spotkanie z agregatem.
Pole było dobrze wyrównane i niemal całkowicie pozbawione brył. To zasługa łącznie czterech wałów – licząc od przodu maszyny – strunowego, dwóch wałów crosskill oraz strunowego na końcu. Zwiastowało to niemal perfekcyjne warunki dla nadchodzących siewów kukurydzy.

Przyjęło się stwierdzenie, że tego typu kompaktory wykonują naprawdę skuteczną pracę, ale jedynie w suchych warunkach. Potwierdzamy to całkowicie. Zaznaczmy, że tegoroczna wiosna należała do jednej z najbardziej suchych, jakie pamiętamy i dzięki temu maszyna miała ułatwione zadanie.

Nawet w ekstremalnie suchym roku, zdarzają się jednak na polu miejsca nieco bardziej wilgotne. I niestety nawet kilka metrów kwadratowych takiej gleby powodowało, że zarówno wały strunowe, jak i crosskill zalepiały się mokrą ziemią.
Jedyną receptą na ich oczyszczenie było niemal natychmiastowe zatrzymanie się i oderwanie świeżo przyklejonego błota. Gdy czasami nie chciało nam się tego zrobić, po chwili okazywało się, że czekać nas będzie półgodzinne zeskrobywanie błota z wałów. To jednak nie wada maszyny Agro-Masz AUC60H a po prostu cecha tego typu maszyn.
Agregat Agro-Masz AUC60H wykonał świetną pracę podczas naszego testu. Bardzo wysoko oceniamy rozbicie brył, wyrównanie stanowiska oraz zniszczenie rosnących chwastów.

Konfiguracja maszyny nie do końca odpowiadała naszym bezorkowym warunkom, ale trzeba mieć świadomość, że szeroki wybór opcji dodatkowych i przemyślane podejście do konfiguracji naszej własnej maszyny może mnóstwo z tych błędów wyeliminować.
Warto więc nieco bardziej zaangażować się w proces zakupowy, poznać wszystkie opcje oferowane przez producenta, porozmawiać ze sprzedawcą, a wówczas jesteśmy przekonani, że zwiększymy szansę na wybór maszyny lepiej wpisującej się w nasze potrzeby.





Autor: Tomasz Kuchta,
dziennikarz TRAKTOR24.pl
oraz rolnik oceniający maszyny rolnicze
z praktycznego punktu widzenia