
Czy koreański Kioti HX1403 ma szanse, by zaistnieć na europejskim rynku? Czy jest to propozycja bijąca na głowę chińskie konstrukcje i mogąca stanąć w szranki z traktorami europejskimi? Sprawdźmy to.
Czytaj dalej
Testowany egzemplarz ciągnika katalogowo waży prawie 5 t. Po zaczepieniu dodatkowego obciążnika o masie 800 kg na przednim TUZ-ie mocno zbliżamy się do 6 t. Barierę tę z łatwością przebijemy, gdybyśmy zamontowali opcjonalne obciążniki w tylnych kołach. Taka masa jest naszym zdaniem adekwatna do jego mocy. Dodajmy jeszcze, że rozstaw osi w ciągniku Kioti HX1403 wynosi 2600 mm.
– tyle wynosi rozstaw osi w testowanym przez nas ciągniku Kioti HX1403
Kioti HX1403 został nam dostarczony wraz z 3-metrową broną talerzową Unia Ares XL 3. Sporym zaskoczeniem była dla nas masa tej maszyny wynosząca aż 1920 kg. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, iż może to być zbyt ciężki towarzysz dla naszego traktora testowego. Jak się jednak okazało – nic bardziej mylnego.

Podczas normalnej pracy mogliśmy łatwo zapomnieć o masie brony talerzowej, jednak przy jakimś gwałtowniejszym ruchu szybko przypominaliśmy sobie, że „na plecach” mamy prawie 2 tony żelastwa.
W czasie naszego testu przeprowadzaliśmy płytką uprawę wiosenną wykonywaną na ogół na głębokość ok. 6-7 cm. W takich warunkach Kioti HX1403 bez problemu osiągał prędkość nawet 15 km/h i przy dodatkowym wciśnięciu pedału gazu wciąż przyspieszał. Można zatem z tego wysnuć wniosek, że traktor poradziłby sobie pod względem uciągu nawet z nieco szerszą „talerzówką” np. 3,5 m, choć pewnie wtedy problemem byłaby już jej waga.

Prace uprawowe ułatwiała dwuzakresowa przekładnia typu powershift z aż 8 biegami zmienianymi pod obciążeniem. Za taką liczbę biegów przyznajemy kolejnego plusa, bowiem jest to rzadko spotykane w tym segmencie ciągników. Zmiana biegów pod obciążeniem na ogół przebiegała gładko, choć czasami zdarzały się mocniejsze szarpnięcia.
Prawdopodobnie to kwestia „dotarcia” się operatora z ciągnikiem. Niekiedy odnosiliśmy też wrażenie, że zmiana biegów pod obciążeniem skutkowała milisekundową przerwą w przekazywaniu napędu.

Ze względu na spore nierówności na części pól wykonywaliśmy uprawę z prędkością 8-10 km/h, co według wskazań komputera pokładowego wiązało się ze zużyciem paliwa na poziomie ok. 5-6 l/ha. Warto dodać, że te rezultaty osiągaliśmy w pracy na tempomacie utrzymującym obroty silnika na poziomie 1600 obr./min. Taki wynik uważamy za bardzo dobry.

Nierówne stanowisko było też swoistym testem komfortu pracy operatora. Za ten komfort odpowiadała mechaniczna, dwupunktowa amortyzacja kabiny, pneumatycznie amortyzowany fotel oraz stosunkowo szerokie opony. W rezultacie komfort operatora oceniamy jako przyzwoity – naszym zdaniem bardzo dużo zmieniłaby tu amortyzacja przedniej osi. Jak udało nam się ustalić, producent już pracuje nad taką opcją.
Dodajmy, że sama kabina jest naprawdę przestronna oraz szczelna, a w niższych partiach obrotów silnika także nieźle wyciszona. Na szczęście dzięki sporemu momentowi obrotowemu wynoszącemu 540 Nm nie mieliśmy potrzeby by kręcić silnik powyżej 1600 obr./min.

Przejazdy transportowe pomiędzy polami, a siedzibą gospodarstwa były dla nas kopalnią kolejnych doświadczeń. Po raz kolejny doceniliśmy aż 8 biegów zmienianych pod obciążeniem, dzięki czemu przyspieszanie było szybkie i liniowe.
Przy prędkości obrotowej silnika wynoszącej 1600 obr./min ciągnik osiągał 29 km/h, z kolei przy 2000 obr./min – 36 km/h. Uważamy, że przydałaby się tutaj opcja osiągania maksymalnej prędkości przy obniżonych obrotach silnika. Utrzymywanie silnika wkręconego na 2000 obr./min jest bowiem mało przyjemnym doświadczeniem akustycznym.

W ciągniku spodobał nam się podłokietnik zintegrowany z fotelem, z poziomu którego mogliśmy obsługiwać najważniejsze funkcje ciągnika. Mowa w tym wypadku o zmianie biegów pod obciążeniem, sterowaniu 1 parą wyjść hydraulicznych, podnośnikiem, czy gazem ręcznym. Jednocześnie zabrakło nam fizycznych przycisków od pamięci obrotów silnika.

Te są umieszczone na wyświetlaczu centralnym. W rezultacie każdorazowe włączenie i wyłączenie pamięci obrotów musi wiązać się z oderwaniem ręki od podłokietnika i dotknięciem odpowiedniej ikonki na wyświetlaczu.
Producent umożliwił operatorowi zmianę biegów pod obciążeniem w aż trzech różnych miejscach. Za pomocą przycisków na podłokietniku, przy wykorzystaniu dźwigni od sterowania przednim TUZ-em oraz poprzez przyciski umieszczone na dźwigni zmiany zakresów. My w praktyce najczęściej korzystaliśmy z dwóch pierwszych opcji, ta trzecia była naszym zdaniem najmniej poręczna.
Na minus odnotowujemy niezwykle wrażliwy na nawet najmniejszy nacisk pedał przyspieszenia. Trudno nam było precyzyjnie ustawić żądaną prędkość obrotową silnika, a nieco mocniejsze wciśnięcie pedału skutkowało wkręceniem się silnika w okolice obrotów maksymalnych. Zabrakło nam też regulacji agresywności pracy rewersu elektrohydraulicznego.

Ewenementem w tej klasie ciągników są też wyświetlacze centralne z elementami telematyki, za co do Kioti ląduje kolejny plus. Jego obsługa była błyskawiczna, intuicyjna no i co ważne – sam wyświetlacz uruchamiał się niemal natychmiastowo.
Jednym z największych atutów ciągnika Kioti HX1403 jest bez wątpienia jego rewelacyjna zwrotność. W tym wypadku określenie „zawracać na miejscu” jest jak najbardziej uzasadnione i może stanowić wzór dla traktorów tego segmentu.

We wnętrzu kabiny zabrakło nam miejsca na odłożenie klasycznej, 1,5-litrowej butelki wody. Przygotowana wnęka była zbyt duża, przez co butelka stale się w niej obijała. Naszym zdaniem otwarte schowki po lewej stronie operatora mogłyby być wyściełane miękkim tworzywem, bo bez tego odłożenie jakichkolwiek rzeczy w tym miejscu skutkuje ciągłym hałasem. Obie kwestie można rozwiązać naprawdę niewielkim kosztem i liczymy, że przedstawiciele marki w Polsce wezmą je pod uwagę.

Uważamy, że testowany przez nas ciągnik Kioti HX1403 może być ciekawą propozycją dla rolników i firm komunalnych poszukujących całkiem dobrze wyposażonego woła, a właściwie kojota roboczego. Traktor sprawia wrażenie lepiej dopasowanego do potrzeb europejskich rolników, niż konstrukcje chińskie, z którymi mieliśmy okazję obcować.
Jednocześnie uważamy, że w cenie 330 tys. zł netto będzie mu ciężko konkurować z bazowymi modelami ciągników sygnowanych logo renomowanych producentów. Choć może w tym wypadku 7-letnia gwarancja okaże się przeważającym argumentem?

Wydaje nam się jednak, że prowadzone przez Koreańczyków aktualnie prace nad amortyzowaną przednią osią mogą już w niedalekiej przyszłości przebić europejskich konkurentów ofertą. Dzieje się tak dlatego, że europejska konkurencja kategorycznie odmawia możliwości zaoferowania „miękkiej” przedniej osi w swoich budżetowych modelach i zainteresowanych nią klientów z uporem maniaka odsyła do dużo droższych, wyżej pozycjonowanych modeli.
Słowem podsumowania, ciągnik Kioti HX1403 ma sporo asów w rękawie, by namieszać na rynku. Ma mocny i jak się okazało oszczędny silnik, ma przekładnię z aż ośmioma biegami zmienianymi pod obciążeniem, której niekiedy przytrafiają się nieco większe szarpnięcia, ma rozbudowany wyświetlacz centralny oraz solidny gabaryt, jak na tę klasę ciągników. Ma też równocześnie kilka drobnych wad, które jednak niewielkim nakładem mogłyby zostać skreślone, czyniąc ten traktor jeszcze lepszym.






Autor: Tomasz Kuchta,
dziennikarz TRAKTOR24.pl
oraz rolnik oceniający maszyny rolnicze
z praktycznego punktu widzenia