Testowany przez nas Claas Arion 660 jest najmocniejszym i najcięższym przedstawicielem tej serii. Jego waga bez dodatkowego obciążenia oscyluje w granicach 8,4 t, To ogromny atut Ariona i pod tym względem przebija konkurencję.
Rozstaw osi ciągnika wynosi 2820 mm. Claas Arion 660 generuje 205 KM mocy maksymalnej z systemem zarządzania mocą. Stałą mocą osiąganą przez niego jest 185 KM. Ciągnik napędzany jest 6-cylindrowym silnikiem Johna Deere o pojemności 6,8 l. Za przeniesienie napędu w naszym Arionie 660 odpowiadała przekładnia bezstopniowa CMATIC. Co ważne, jest to skrzynia własnej konstrukcji Claasa. Okazuje się, że na ten wariant skrzyni decyduje się dzisiaj ponad 50% klientów Arionów serii 600.
Czytaj dalej
Jak na testowy egzemplarz przystało, dostarczony do nas Arion 660 otrzymał szeroką listę wyposażenia dodatkowego. Wspomnijmy chociażby o dotykowym terminalu CEBIS. Na pokładzie nie mogło zabraknąć także systemu jazdy równoległej w oparciu o sygnał RTK. Jest on obsługiwany za pomocą drugiego terminala – CEMIS 1200. Ciągnik został także wyposażony w przedni TUZ o udźwigu 4 t wraz obciążnikiem o masie 900 kg. Dodatkowo w tylnych kołach zamontowano po 220 kg obciążenia na stronę. W efekcie masa testowego egzemplarza niemal dobijała do 10 t.
Jeśli chodzi o komfort pracy operatora, to w kabinie warto odnotować obecność klimatyzacji automatycznej, elektrycznie regulowanych lusterek, pneumatycznie amortyzowanego fotela wraz z funkcją wentylowania i ogrzewania, czy skórzanej kierownicy. Za tłumienie nierówności odpowiedzialna jest amortyzacja przedniej osi oraz 4-punktowa amortyzacja kabiny. Tak skonfigurowany ciągnik katalogowo wyceniany jest w październiku 2025 r. na 690 tys. zł netto.

Już przy pierwszym kontakcie z traktorem Claas Arion 660 zauważyliśmy, z jednej strony jest to seria ciągników, która swoją premierę miała już kilkanaście lat temu, ale wciąż mimo upływu lat zachowała świeżość. Dotyczy to zarówno jego wnętrza, jak i wyglądu zewnętrznego. Co tu dużo mówić – w żadnym z tych aspektów nie wywołuje on efektu „wow”. Jeśli chodzi o projekt zewnętrzny, to zdecydowanie możemy powiedzieć, że się dobrze zestarzał. Podobnie jest z wnętrzem – tutaj deska rozdzielcza, czy panel sterujący na tylnym prawym słupku wyglądają nieco archaicznie, ale z drugiej strony mamy do czynienia z rozbudowanym podłokietnikiem i wciąż rewelacyjną, jeśli chodzi o intuicyjność, dźwignią CMOTION.
Choć wizualnie Arion 600 nie zmienił się na przestrzeni lat, to w międzyczasie był on modernizowany i unowocześniany, być może właśnie dlatego niektóre starsze elementy mocno kontrastują z nowszym terminalem CEBIS, czy terminalem CEMIS 1200. Naszym zdaniem, jeśli chodzi o obsługę ciągnika, zdecydowanie ważniejsza jest ergonomia i intuicyjność, niż wizualne fajerwerki. Uważamy, że pod względem ergonomii Claas wypada znakomicie. W jego wnętrzu bardzo szybko odnajdą się nawet operatorzy, którzy z marką nie mieli nigdy nic wspólnego. Podczas naszego testu bardzo spodobała nam się przekładnia bezstopniowa CMATIC oraz proste sterowanie nią. Już po kilku chwilach ciągnik został przez nas tak ustawiony i zaprogramowany, że podczas pracy nie musieliśmy używać pedałów gazu, sprzęgła i hamulca. Za przyspieszanie i zwalnianie w warunkach polowych odpowiadała bowiem dźwignia CMOTION.

Zauważyliśmy, iż przekładnia CMATIC posiada nieco inną charakterystykę pracy niż inne najpopularniejsze skrzynie bezstopniowe. Przejawiało się to w ten sposób, że po opuszczeniu maszyny do pozycji roboczej przekładnia stopniowo nabierała rozpędu i dość szybko osiągała zadaną prędkość. Do tej pory najczęściej spotykaliśmy się z przekładniami, gdzie już na starcie „wkręcały” one silnik na bardzo wysokie obroty, a następnie je obniżały dochodząc do wartości optymalnych. W naszych warunkach uważamy to za zaletę, bowiem 3-belkowy kultywator o szerokości 3 m Mandam Top nie obciążał traktora w 100 proc., przez co ciągnik stosunkowo szybko osiągał zadaną prędkość. Domyślamy się jednak, że taka charakterystyka pracy przekładni mogłaby zostać oceniona niżej, gdyby maszyna była dobrana „na styk” do ciągnika. Wówczas, aby szybko i sprawnie osiągnąć docelową prędkość należałoby zapewne nieco podnieść prędkość obrotową silnika na uwrociu.
Możliwości uciągowe Claasa Ariona 660 postanowiliśmy sprawdzić przy uprawie popularnym „bezorkowcem” na głębokość ok. 25-27 cm. Zaczęliśmy od pól charakteryzujących się lekką glebą. Przekładnię CMATIC zaprogramowaliśmy, by dążyła do osiągnięcia prędkości 10 km/h. W takich warunkach ciągnik pracował z prędkością obrotową silnika rzędu 1350-1450 obr./min przy średnim obciążeniu silnika wynoszącym 80 proc. Po przejeździe na pola z bardziej zwięzłą glebą odnotowaliśmy wzrost obrotów silnika do 1500-1600 obr./min, a obciążenie silnika sięgało na ogół 85-90 proc. Pełnię możliwości przekładni bezstopniowej mogliśmy zauważyć na polu o mozaikowatej glebie. Wówczas zdarzało się, że na kilkusetmetrowym przejeździe obroty silnika oscylowały w granicach od 1300 do 1800 na minutę. Nawet przy takich wymagających warunkach ciągnik bez problemu przyspieszał do 11 km/h.

Dostrzegliśmy też, że do uszu operatora większy hałas dociera dopiero po przekroczeniu prędkości obrotowej silnika wynoszącej 1700 obr./min, poniżej tej wartości we wnętrzu kabiny było naprawdę cicho. Na szczęście przekładnia CMATIC dbała o to, by silnik stale pracował z możliwie niskimi prędkościami obrotowymi, dzięki czemu niemal przez cały czas cieszyliśmy się dobrym wyciszeniem. Przejeżdżając między polami odnotowaliśmy kolejne atuty ciągnika. Przy jeździe po drogach głównych okazało się, że maksymalną prędkość 55 km/h osiąga on przy obrotach silnikach wynoszących nieco poniżej 1500 na minutę.
Po uprawieniu kilkunastu hektarów i wykonaniu kilku przejazdów polowych okazało się, że ciągnik zużył średnio 12,8 l/ha. Taki rezultat uważamy za bardzo dobry. Uważamy, że ogromna jest w tym zasługa przekładni CMATIC , która stale moduluje prędkością obrotową silnika w celu uzyskania optymalnego obciążenia.

W czasie testu zauważyliśmy też kilka rzeczy, które naszym zdaniem można by poprawić. Po pierwsze skrzynka narzędziowa umiejscowiona jest po prawej stronie ciągnika, co jest nieintuicyjne. Zabrakło nam też możliwości dodania jazdy równoległej do sekwencji czynności wykonywanych przy wjeździe i wyjeździe z uwrocia. W efekcie jazdę równoległą musieliśmy załączać osobno przyciskiem.
Po przepracowaniu kilkunastu godzin za kierownicą Claasa Ariona 660 z całym przekonaniem możemy powiedzieć, że jest to ciągnik, w którym zdecydowanie treść góruje nad formą. Oceniając wygląd, nie ma tu fajerwerków ani wymyślnych wodotrysków. Za to zwracając uwagę na konkrety, jest duża siła uciągu i to przy niskim zużyciu paliwa. Traktor ma nieco starsze wnętrze, ale za to wzorowe pod względem ergonomii. Możemy więc powiedzieć, że Claas Arion 660 to taki ciągnikowy oldschoolowiec wspierany najnowocześniejszymi technologiami z zakresu rolnictwa precyzyjnego i kapitalną przekładnią bezstopniową.
Autor: Tomasz Kuchta, dziennikarz Traktor24 oraz rolnik oceniający maszyny rolnicze z praktycznego punktu widzenia