
Sprzedaż cyfrowych technologii to jedno, równie ważna, o ile nawet nie ważniejsza, jest obsługa posprzedażowa i wsparcie rolników. Bez tego te przyszłościowe rozwiązania mogą wylądować w szufladzie. A nie o to w tym przecież chodzi.
Czytaj dalej
Przejeżdżając przez Polskę dostrzegamy, że rozwiązania z zakresu rolnictwa precyzyjnego i cyfrowego stają się coraz bardziej popularne. Anteny nawigacji na dachach ciągników, ultranowoczesny sprzęt towarzyszący, mierniki plonów w kombajnach, czy stacje pogodowe.
Rolnicy stopniowo przekonują się do tych technologii, bo widzą w tym sens. Dostępne dofinansowania z zakresu np. rolnictwa 4.0 powodują, że tymi rozwiązaniami interesują się także nieco mniejsi gospodarze.
– czy takie wsparcie od dostawców nowoczesnych technologii pozwoliłoby na pełniejsze wykorzystanie tych rozwiązań? Naszym zdaniem tak.
To właśnie w ich przypadku producenci maszyn, czy dealerzy powinni działać ze zdwojoną siłą, by technologie te działały poprawnie i ze sobą współpracowały. Wszakże rozwiązania te nie należą do najtańszych, więc i ich dostawców powinno być stać na bardziej rozbudowane wsparcie.
Rozmawiając z rolnikami, czy śledząc branżowe fora zauważam jednak, że spora część farmerów brnąc w te inwestycje wcale nie myśli o ich wykorzystywaniu.
– Zdziwiłbyś się, gdybyś dowiedział się, jak często podczas montażu systemu jazdy równoległej rolnicy nie zadają kompletnie żadnych pytań. Często z ich ust słyszę stwierdzenia mówiące o tym, że nie zamierzają ich wykorzystywać. Chodzi im bowiem o to, by podnieść wartość ciągnika, który kiedyś będzie mógł być sprzedany w wyższej cenie – tłumaczy zaprzyjaźniony monter nawigacji rolniczych.

To z pewnością efekt stosunkowo wysokich dofinansowań (nawet do 80 proc. wartości inwestycji). Gdyby były one mniejsze – np. 50 proc. wówczas korzystaliby z nich rolnicy faktycznie zainteresowanie ich wykorzystaniem. Jest to jednak rozprawka na zupełnie inny temat.
Rozwiązania cyfrowe mają to do siebie, że potrafią przestać działać w najmniej oczekiwanym momencie. Co ważne, rzadko dochodzi tu do awarii wymagających wizyty serwisu i fizycznej naprawy. Zdecydowanie częściej problem można rozwiązać telefonicznie poprzez np. zmianę ustawień systemu.
O ile taka usterka pojawi się w godzinach pracy danej firmy, to najczęściej uda się z nią uporać od ręki. Co jednak, gdy problemy techniczne wystąpią po godzinie 16:00, a telefony służbowe będą milczały?

Wydaje nam się, że obecnie, jak nigdy dotąd, pojawia się potrzeba zaoferowania rolnikom wsparcia całodobowego w formie dyżurów. Sami doskonale znamy sytuacje, gdzie dany zabieg nie może być kontynuowany, bo współpracy odmawia jeden z cyfrowych elementów całej układanki. Rankiem kolejnego dnia okazuje się, że wystarczyło zmienić ustawienia i po kilkunastu sekundach można pracować dalej. Straconego czasu już jednak nie odzyskamy.
Odnosimy wrażenie, że te firmy, które najpełniej podejdą do tematu obsługi posprzedażowej i wsparcia technicznego mogą na tym sporo zyskać. Pamiętajmy, że takie praktyki rozchodzą się później pocztą pantoflową w branży, a firma zyskuje dodatkową renomę.
Za przykładową nawigację rolniczą płacimy dziś kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli postawimy na topowego dostawcę, a dodatkowo wybierzemy kilka dodatkowych funkcji, to kwota ta przekroczy nawet 100 tys. zł netto. Wydaje się więc to być wysokomarżowy biznes. Z tej perspektywy zaoferowanie całodobowego wsparcia w miesiącach wzmożonych prac polowych nie powinno być znaczącym kosztem. Można więc na tym sporo ugrać.
Czy taka będzie nas czekała przyszłość? Oby, póki co jednak firmy, które dostrzegą tę potrzebę jako pierwsze, zaoferują rolnikom dodatkową wartość. A to już spory wyróżnik na rynku, gdzie często oferowane jest niemal to samo, ale pod zmienionym logo.
Autor: Tomasz Kuchta,
dziennikarz TRAKTOR24.pl
oraz rolnik oceniający maszyny rolnicze
z praktycznego punktu widzenia