
Wczesnym rankiem dyżurny komendy w Busku-Zdroju odebrał telefon od mieszkanki gminy Wiślica. Kobieta twierdziła, że z jej posesji skradziono ciągnik rolniczy. Według jej relacji, mąż zaparkował maszynę w garażu w piątek wieczorem, a rano miejsce postoju było puste. 40-letni mężczyzna w rozmowie z mundurowymi podtrzymywał tę wersję zdarzeń.
Policjanci z komisariatu w Solcu-Zdroju rozpoczęli standardowe działania: zabezpieczali ślady, sprawdzali lokalny monitoring i rozpytywali sąsiadów. Akcja poszukiwawcza przybrała nieoczekiwany obrót przed południem, gdy zgłaszający poinformował, że sam odnalazł pojazd, tyle że z urwanym kołem.
Podczas szczegółowego przesłuchania 40-latek przyznał, że historia o kradzieży została zmyślona. W rzeczywistości mężczyzna w piątek wjechał traktorem w dziurę, uderzył w przeszkodę i uszkodził koło. Zostawił zniszczoną maszynę w polu, wrócił do domu pieszo i okłamał żonę, twierdząc, że traktor bezpiecznie stoi w garażu. Gdy rano kobieta odkryła brak pojazdu i wezwała służby, mąż brnął w kłamstwo z obawy przed reakcją małżonki.
Funkcjonariusze sporządzili dokumentację z interwencji. Zachowanie mieszkańca gminy Wiślica wyczerpuje znamiona wykroczenia, jakim jest wywołanie niepotrzebnej czynności poprzez wprowadzenie w błąd organu ochrony bezpieczeństwa. Zgodnie z przepisami, za ten czyn grozi:
Ostateczną decyzję o karze dla 40-latka podejmie sąd.
Autor: Mariusz M.,
redaktor portalu traktor24.pl