
Czytaj dalej
Pracując opryskiwaczem Horsch Leeb AX mamy pewność, że belka polowa, na całej swojej szerokości, będzie stabilnie poruszała się w stałej odległości od opryskiwanej powierzchni. To naszym zdaniem najważniejszy wyróżnik każdego opryskiwacza Horsch Leeb. Duża liczba tych maszyn w naszym kraju dobitnie pokazuje, że nie tylko my tak uważamy. Dzięki pojawieniu się w roku 2019 opryskiwaczy Horsch Leeb AX, próg finansowy posiadania maszyny z cenionym systemem poziomowania lancy, znacznie się zmniejszył.
Za sukcesem systemu prowadzenia belki polowej opryskiwaczy Horsch Leeb, stoi system jej nieustannej aktywnej korekty położenia. W układzie tym, belka polowa jest połączona z ramą maszyny siłownikami hydraulicznymi i ma punkt ciężkości znajdujący się dokładnie na jej środku. Siłowniki reagują w czasie rzeczywistym na wskazania sterownika w taki sposób, aby prowadzić belkę polową z minimalnymi odchyłami od założonej pozycji. Rozwiązanie to działa perfekcyjnie, co potwierdzi każda osoba oglądająca pracę opryskiwacza Horsch Leeb.
taką pojemność rzeczywistą ma zbiornik Horsch Leeb 3 AX.
– Sterownik w czasie rzeczywistym reguluje pozycję belki za pomocą siłowników hydraulicznych, które można porównać do mięśni człowieka. Reakcja jest natychmiastowa i pozwala opryskiwać z zachowaniem stabilności belki przy prędkości pracy wynoszącej nawet 30 km/h. To najlepiej świadczy o skuteczności tego rozwiązania, które na rynku nie ma sobie równych. Nasi inżynierowie przyspieszyli reakcję tego systemu o połowę dzięki jednoczesnemu wykorzystaniu siłowników po dwóch stronach belki. Jak na przykład belka ze strony prawej wymaga uniesienia, to pracują również siłowniki po stronie lewej. Dzięki temu mają do pokonania połowę drogi i działają szybciej. Operator opryskiwacza nawet tego nie zauważy, bo dzieje się to ultraszybko – wyjaśnia Paweł Miś, specjalista produktowy Horsch Polska.

Prowadzenie belki polowej realizowane jest na różnych poziomach zaawansowania. Klasyczny to BoomControl, pośredni BoomControl Pro, a najbardziej rozwiniętym jest BoomControl Pro Plus. Na polach płaskich w zupełności wystarcza poziom podstawowy. Kolejne warto zamawiać pracując w terenach pagórkowatych. W uprawach redlinowych, na belce montuje się dodatkowe czujniki i jak jest płasko to do pracy wystarcza Boom Control z 4 czujnikami. Horsch Leeb 3 AX może być wyposażony w system BoomControl lub BoomControl Pro.
Odwiedziliśmy gospodarstwo, które od 3 lat użytkuje opryskiwacz Horsch Leeb 3 AX, czyli ze zbiornikiem na ciecz roboczą o pojemności znamionowej 3000 l. Maszyna to zastąpiła opryskiwacz Unia Pilmet. – Po przesiadce na Horsch Leeb zauważyłem dużą różnicę. Wykonanie jest lepsze, a poziomowanie belki to całkowicie inna bajka. Z przyjemnością spoglądam, jak utrzymuje stałą wysokość nad roślinami – podkreśla Dominik Dyderski, rolnik z miejscowości Padniewko k. Mogilna w woj. kujawsko-pomorskim.
w tym zakresie szerokości dostępne są belki polowe AX-a.
Opryskiwacz został kupiony z firmowym terminalem Touch 800, bo w momencie jego zakupu w gospodarstwie nie było ciągnika z wyświetlaczem ISOBUS. Obecnie jest, ale terminal pozostał.

Pracujący w tym gospodarstwie Horsch Leeb 3 AX ma belkę polową o szerokości 24 m z rozpylaczami zamontowanymi co 50 cm. Rolnik wybrał systemem poziomowania BoomControlPro. Jest on oparty na 4 czujnikach ultradźwiękowych. Za sterowanie rozpylaczami odpowiada układ pneumatyczny. Zaletą tego rozwiązania, oprócz załączania/rozłączania dopływu cieczy do dysz, jest nieustanna recyrkulacja cieczy roboczej. Dzięki temu nawet przy po wyłączeniu opryskiwania, cały czas krąży ona w całej belce polowej. Eliminuje to ryzyko powstania osadów i pozwala w dowolnym momencie rozpocząć opryskiwanie z jednakowym ciśnieniem przy każdym z rozpylaczy. Dostępne jest jeszcze tańsze rozwiązanie z elektrycznym sterowaniem rozpylaczami. Cyrkulacja cieczy odbywa się wtedy do poziomu sekcji, na co pozwalają elektrozawory rozlokowane na belce w równych odległościach od rozpylaczy. Dzięki temu moment załączenia oprysku jest równy na całej długości lancy.

Belka opryskiwacza Horsch Leeb 3 AX może zostać podzielona na 18 sekcji, które można dowolnie skonfigurować. Dominik Dyderski wybrał układ 11 sekcji. Na końcach lancy mają one szerokość 1 m, potem 1,5 m, 2 m i 3 m. – Pozwala nam to uzyskiwać oszczędności podczas pracy na klinach. Na jednym z naszych pól o powierzchni 15 ha, redukcja nakładek jest ogromna. Szacując po ilości zużytej cieczy roboczej, dzięki kontroli sekcji opryskujemy tam aż 1,5 ha mniej. Od przyszłego roku planujemy korzystać z map zmiennego dawkowania azotu, co wygeneruje kolejne oszczędności – podkreśla rolnik.
na tyle sekcji można podzielić belkę polową AX-a ze sterowaniem pneumatycznym. Ich konfiguracja jest dowolna, ale w praktyce rolniczej najwęższe sekcje znajdują się na krańcach lancy.
Maszyna pracuje w miejscowości Padniewko w następujących uprawach: kukurydza, zboża, rzepak, buraki i cebula. Horsch Leeb 3 AX używany jest również do nawożenie RSM-em. Do aplikacji tego popularnego płynnego nawozu azotowego używane są rozpylacze 5-otworowe. Dominik Dyderski jest zdania, że pracując z nawozami lepiej wybrać pneumatyczne sterowanie rozpylaczami niż elektryczne. Jest ono odporne na korozję, bo cały układ na belce zbudowany jest z tworzywa sztucznego.

Maszyna pracująca pod Mogilnem posiada hydrauliczne sterowanie dyszlem. Przy braku możliwości zastosowania osi skrętnej opryskiwacza, jest to polecane rozwiązanie alternatywne. Dzięki proporcjonalnemu sterowaniu hydraulicznemu, koła opryskiwacza poruszają się dokładnie w śladzie kół ciągnika. Pozwala to uzyskiwać duży kąt skrętu i oczywiście zmniejsza ugniatanie roślin podczas wykonywania nawrotów.
to pojemność rozwadniacza środków ochrony roślin.
– Na górkach trzeba skręcać rozsądnie, bo nadchodzenie opryskiwacza za skrętnym dyszlem zwiększa ryzyko jego przewrócenia. Warto jednak postawić na to rozwiązanie, bo maszyna podąża w śladach kół ciągnika i w czasie skrętów jej koła nie wygniatają roślin – mówi Dominik Dyderski. Oś posiada mechanizm regulacji rozstawu śladu kół, który w zależności od opon może wynosić od 1,50 m do 2,25 m.

Dużym plusem opryskiwacza użytkowanego pod Mogilnem jest systemem ProfiCleaning umożliwiający ciągłe mycie wnętrza zbiornika cieczy roboczej (CCS Continuous Cleaning System). Służy do tego dodatkowa pompa wirowa o napędzie hydraulicznym. Pompa główna membranowo-tłokowa, która zasila układ cieczowy opryskiwacza napędzana jest z WOM ciągnika. Standardowo ma ona wydatek 270 l/min. Wtedy opryskiwacz posiada dwucalowe przyłącze do napełniania i przewód o średnicy dwóch cali po stronie ssącej. Dostępna jest również pompa o wydatku 400 l/min. z przyłączem i przewodem trzycalowymi. Strony ssąca i tłocząca opryskiwacza obsługiwane są ręcznie za pomocą dźwigni.
Zbiornik posiada mechaniczny wskaźnik poziomu napełnienia. Opcjonalnie dostępny jest cyfrowy wskaźnik poziomu napełnienia na terminalu w połączeniu z automatycznym zatrzymywaniem napełniania. Mając traktor z wydajną hydrauliką Load Sensing, można zrezygnować w napędu pompy cieczowej poprzez WOM. Jego rolę przejmie olej płynący pod ciśnieniem z ciągnika do silnika hydraulicznego.

Po zakończeniu prac jesienią opryskiwacz jest przygotowywany do magazynowania zimą. Pompa zalewana jest niezamarzającym płynem. Serwisanci firmy Agro Sznajder WKP z oddziału we Wrześni, po sezonie lub przed nim, przeprowadzają inspekcję maszyny sprawdzając jej stan. Do tej pory w opryskiwaczu dosłownie nic się nie popsuło, a opryskał już 3100 ha. – Jedynym minusem tego opryskiwacza jest potrzeba wlewania do niego środków ochrony roślin – żartuje Dominik Dyderski.
Autor: Krzysztof Płocki,
redaktor naczelny
TRAKTOR24.pl

