OpryskiwaczeTesty Traktor24

Horsch Leeb w oprysku pasowym kukurydzy

Filip Filipiak od 3 lat stosuje oprysk pasowy kukurydzy i oszczędza 50% stosowanych odżywek zawierających makro- i mikroelementy. Użytkując opryskiwacz samojezdny Horsch Leeb 8.300 PT z rozpylaczami zamontowanymi co 25 cm, miał ułatwione zadanie. Wystarczyło dokupić dysze przeznaczone do oprysku pasowego i zamontować je w rozstawie 75 cm.

W tym gospodarstwie od 3 lat stosuje się oprysk pasowy kukurydzy i oszczędza 50% stosowanych odżywek zawierających makro- i mikroelementy fot. Płocki
W tym gospodarstwie od 3 lat stosuje się oprysk pasowy kukurydzy opryskiwaczem Horsch Leeb i oszczędza 50% stosowanych odżywek zawierających makro- i mikroelementy fot. Płocki

W gospodarstwie Filipiak mieszczącym się w miejscowości Stoboje w woj. warmińsko-mazurskim uprawiają 700 ha siejąc na nich pszenicę, rzepak, bobik, kukurydzę i wyjątkowo w tym roku jęczmień jary. Powierzchnia ta chroniona jest za pomocą maszyny samojezdnej, której zakup spowodował, że opryskiwanie stało się łatwiejsze. – Nie znam bardziej komfortowej maszyny rolniczej do pracy polowej i przejazdów transportowych. Pomaga w tym zawieszenie hydro-pneumatyczne, które oceniam znacznie wyżej niż pneumatyczne. Opryski wykonujemy w nocy, czyli w optymalnych warunkach dla tych zabiegów. Zarwanie nawet kilku nocy, dzięki opryskiwaczowi Horsch Leeb 8.300 PT, jest łatwiejsze i ja lub pracownik wykonujemy te zabiegi z czystą przyjemnością – argumentuje Filip Filipiak.

Filip Filipiak fot. Płocki
Filip Filipiak fot. Płocki

Horsch Leeb przywrócił sens stosowania odżywek

Wraz z zakupem opryskiwacza samojezdnego Horsch Leeb rozpoczęły się poszukiwania pomysłów na maksymalne wykorzystanie jego rozwiązań technicznych. Siejąc corocznie 200 ha kukurydzy i stosując w tej uprawie dokarmianie dolistne w początkowych fazach wzrostu roślin, aż prosiło się o wdrożenie opryskiwania pasowego. Po zebraniu informacji na ten temat, Filip Filipiak zakupił dysze do oprysku pasowego Agrotop RowFan 40-02E i w roku 2023 rozpoczął wykonywanie tego zabiegu w kukurydzy. – Kiedyś nie wierzyłem w odżywki, ale od trzech lat uważam, że dokarmianie roślin w ten sposób jest potrzebne. Utwierdza mnie w tym świadomość, że nie opryskuję wtedy niepotrzebnie pasów odkrytej ziemi między roślinami, tylko rosnące w rzędach rośliny – podkreśla Filip Filipiak.

Opryskiwacz wyposażono w dysze do oprysku pasowego Agrotop RowFan 40-02E fot. Płocki
Opryskiwacz wyposażono w dysze do oprysku pasowego Agrotop RowFan 40-02E fot. Płocki

Do oprysku pasowego kukurydzy w rozstawie 75 cm stosuje się jeden rozpylacz pasowy o kącie 40° na jeden rząd, ustawiony centralnie nad rzędem kukurydzy. Charakteryzuje go równomierny rozkład poprzeczny, czyli taka sama dawka na całej szerokości pracy. To ważna cecha, bo standardowe rozpylacze nakładają mniej cieczy na brzegach strumienia. Przezbrojenie opryskiwacza z belką 36-metrową na oprysk pasowy, zajmuje jednej osobie około 45 minut. W tym czasie montuje ona dysze w taki sposób, aby rozstaw pomiędzy nimi wynosił 75 cm. Na belce z rozpylaczami rozmieszczonymi co 25 cm, oznacza to wyłączenie z pracy większości z nich w systemie dwa do jednego, czyli po dwóch nieaktywnych nad międzyrzędziami, kolejny opryskuje rośliny w rzędzie. Oznacza to pracę co trzeciej dyszy, która została wymieniona na przeznaczoną do oprysku pasowego. Warunkiem koniecznym do pracy w ramach tego systemu jest perfekcyjny siew kukurydzy, bo nawet drobne przesunięcia spowodują opryskiwanie międzyrzędzi, a nie rzędów z roślinami.

Dysze do oprysku pasowego montuje się w taki sposób, aby rozstaw pomiędzy nimi wynosił 75 cm. Rozpylacze pomiędzy nimi są zaślepione i z poziomu terminala aktywowany jest odpowiedni profil pracy fot. Płocki
Dysze do oprysku pasowego montuje się w taki sposób, aby rozstaw pomiędzy nimi wynosił 75 cm. Rozpylacze pomiędzy nimi są zaślepione i z poziomu terminala aktywowany jest odpowiedni profil pracy fot. Płocki

Zwrot inwestycji po pierwszym sezonie

Pomijając opryskiwanie międzyrzędzi kukurydzy o szerokości 50-55 cm i stosując aplikację cieczy roboczej w pasach o szerokości 20-25 cm, teoretycznie oszczędza się nawet 66% stosowanej cieczy roboczej. Filip Filipiak szacuje ten zysk na 50%, bo o tyle zmniejsza dawki stosowanych odżywek w porównaniu do tradycyjnego zabiegu całopowierzchniowego. Biorąc pod uwagę areał uprawy kukurydzy wynoszący 200 ha, zwrot inwestycji w zakup dysz do oprysku pasowego nastąpił już po pierwszym sezonie ich użytkowania. To najczęściej 2 zabiegi dokarmiania dolistnego kukurydzy, ale jak pogoda i czas pozwolą – wykonuje się 3 zabiegi.

– Kiedyś nie wierzyłem w odżywki, ale od trzech lat uważam, że dokarmianie roślin w ten sposób jest potrzebne. Utwierdza mnie w tym świadomość, że nie opryskuję wtedy niepotrzebnie pasów odkrytej ziemi między roślinami, tylko rosnące w rzędach rośliny – podkreśla Filip Filipiak fot. Płocki
– Kiedyś nie wierzyłem w odżywki, ale od trzech lat uważam, że dokarmianie roślin w ten sposób jest potrzebne. Utwierdza mnie w tym świadomość, że nie opryskuję wtedy niepotrzebnie pasów odkrytej ziemi między roślinami, tylko rosnące w rzędach rośliny – podkreśla Filip Filipiak fot. Płocki

Filip Filipiak dostosowuje dawkę cieczy roboczej do powierzchni pola lub pól, które ma opryskiwać. Stosując opryskiwanie pasowe w kukurydzy zużywa zaledwie 50-70 l na hektar. Oznacza to, że opryskanie 200 ha kukurydzy wymaga tylko dwukrotnego zatankowania zbiornika Horsch Leeb 8.300 PT. Niskie dawki cieczy roboczej dotyczą również klasycznego opryskiwania całopowierzchniowego. – Jak mam do opryskania pole o powierzchni 62 hektarów oddalone o 20 kilometrów, to dostosowuję dawkę w taki sposób, aby jedno tankowanie wystarczyło na całą działkę. Wychodzi to zawsze perfekcyjnie i w zbiorniku zostaje zaledwie kilka litrów cieczy roboczej. Nie obserwuję pogorszenia jakości zabiegu z powodu mniejszej ilości cieczy roboczej na hektar,  w czym na pewno pomaga aplikacja środka ochrony roślin w optymalnych warunkach. Dlatego opryskujemy głównie w nocy – dodaje Filip Filipiak.

W gospodarstwie rodzinnym Filipiak, zwrot inwestycji w zakup dysz do oprysku pasowego nastąpił już po pierwszym sezonie ich użytkowania fot. Płocki
W gospodarstwie rodzinnym Filipiak, zwrot inwestycji w zakup dysz do oprysku pasowego nastąpił już po pierwszym sezonie ich użytkowania fot. Płocki

Opryskiwanie z prędkością 15-18 km/h

Opryskiwacz samojezdny Horsch Leeb 8.300 PT użytkowany w gospodarstwie Filipiak ma belkę polową o szerokości roboczej 36 m. Rozpylacze zamontowane w rozstawie 25 cm pozwalają wykonywać opryskiwanie na wysokości zaledwie 30-35 cm nad chronioną powierzchnią. Zmniejsza to wpływ wiatru na krople i zwiększa skuteczność zabiegu. Dodając do tego legendarną stabilność belki, zabiegi można wykonywać z prędkościami wynoszącymi nawet 25 km/h. W gospodarstwie Filipiak preferują jednak opryskiwanie z prędkościami 15-18 km/h, co pozwala elektronice belki skuteczniej zareagować w nagłych sytuacjach i trudnych warunkach terenowych. Rolnik bierze również pod uwagę, że przy takiej prędkości nie występuje załamanie strumieni oprysku i rośliny są perfekcyjnie pokryte cieczą roboczą.

– Opryski wykonujemy w nocy, czyli w optymalnych warunkach dla tych zabiegów. Zarwanie nawet kilku nocy, dzięki opryskiwaczowi Horsch Leeb 8.300 PT, jest łatwiejsze i ja lub pracownik wykonujemy te zabiegi z czystą przyjemnością – argumentuje Filip Filipiak fot. Płocki
– Opryski wykonujemy w nocy, czyli w optymalnych warunkach dla tych zabiegów. Zarwanie nawet kilku nocy, dzięki opryskiwaczowi Horsch Leeb 8.300 PT, jest łatwiejsze i ja lub pracownik wykonujemy te zabiegi z czystą przyjemnością – argumentuje Filip Filipiak fot. Płocki

W gospodarstwie Filipiak część pól jest tak niefortunnie pofałdowana, że przy oprysku z belką 36-metrową jedynym wyjściem było zamówienie jej w wersji najbardziej zaawansowanego prowadzenia aktywnego. To BoomControl ProPlus z ośmioma czujnikami ultradźwiękowymi, co pozwala skuteczniej reagować na plantacjach z wylegami. Dzięki nim geometria ramion belki polowej jest automatycznie i niezależne od siebie dostosowywana do podłoża. Miejsc pozwalających na zmianę kąta pochylenia segmentów belki jest aż 6, co przy maksymalnym ich wykorzystaniu sprawia wrażenie wręcz „owijania się” wokół nierówności terenu.

Filip Filipiak dostosowuje dawkę cieczy roboczej do powierzchni pola lub pól, które ma opryskiwać. Stosując opryskiwanie pasowe w kukurydzy zużywa zaledwie 50-70 l na hektar fot. Płocki
Filip Filipiak dostosowuje dawkę cieczy roboczej do powierzchni pola lub pól, które ma opryskiwać. Stosując opryskiwanie pasowe w kukurydzy zużywa zaledwie 50-70 l na hektar fot. Płocki

Rozwadniacz, który robi różnicę

Podczas naszej wizyty w gospodarstwie Filipiak, Horsch Leeb 8.300 PT miał przepracowane ponad 22 tysiące hektarów. Jest używany do oprysków środkami ochrony roślin, RSM-em i wspomnianymi odżywkami zawierającymi makro- i mikroelementy. Cała chemia jest podawana przez rozwadniacz wykonany ze stali nierdzewnej.


– Nie znam bardziej komfortowej maszyny rolniczej do pracy polowej i przejazdów transportowych. Pomaga w tym zawieszenie hydro-pneumatyczne, które oceniam znacznie wyżej niż pneumatyczne – podkreśla Filip Filipiak fot. Płocki

– Nie znam bardziej komfortowej maszyny rolniczej do pracy polowej i przejazdów transportowych. Pomaga w tym zawieszenie hydro-pneumatyczne, które oceniam znacznie wyżej niż pneumatyczne – podkreśla Filip Filipiak fot. Płocki

– Rozwadniacz pozwala zassać ciecz bezpośrednio z pojemnika, a komputer na bieżąco wskazuje jej ilość. Wyłączam na ten czas mieszadło, co pozwala uzyskać bardzo precyzyjny odczyt pobranej cieczy. Rozwadniacz doskonale spełnia również swoją podstawową funkcję rozpuszczając wszystkie postacie w jakich występują środki ochrony roślin i nawozy. Nigdy nie mieliśmy z nim jakiegokolwiek problemu i co dla nas ważne, jest bardzo wydajny – zaznacza Filip Filipiak.

Rolnik jest zadowolony z zakupu opryskiwacza samojezdnego Horsch Leeb 8.300 PT. Ceni w nim automatyzację pracy za pomocą systemu Horsch AutoSelect i możliwość obsługi maszyny z poziomu fotela operatora. Przy wybranym układzie rozpylaczy 2+1 pozwala mu to dawkować ciecz roboczą w czasie klasycznego opryskiwania całopowierzchniowego w zakresie od 100 do 400 l/ha bez wychodzenia z kabiny i zmiany rozpylaczy.


Podczas naszej wizyty w gospodarstwie Filipiak, Horsch Leeb 8.300 PT miał przepracowane ponad 22 tysiące hektarów fot. Płocki

Podczas naszej wizyty w gospodarstwie Filipiak, Horsch Leeb 8.300 PT miał przepracowane ponad 22 tysiące hektarów fot. Płocki

Krzysztof Plocki

redaktor naczelny TRAKTOR24.pl

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button