
Czytaj dalej
Testowy traktor wykorzystywany był przez nas w odwozie kukurydzy ziarnowej oraz w pracy z 3-metrowym kultywatorem bezorkowym. Jak New Holland T7.270 wypadł w redakcyjnym teście?
Już pierwszy kontakt z ciągnikiem, a konkretniej rzecz ujmując z jego kabiną pozytywnie nas zaskoczył. Sama kabina jest naprawdę obszerna – bez problemu zmieszczą się w niej nawet dwie rosłe osoby, a do tego została dobrze wyciszona.
– tyle trwa włączanie się wyświetlacza IntelliView 12 w trybie gotowości. To się nam podoba.
Pomimo swoich gabarytów oferuje dobrą widoczność w każdym z kierunków – nawet do tyłu, gdzie z perspektywy operatora podgląd na ramiona podnośnika jest niczym niezmącony.

Skórzane wykończenie koła kierownicy, fotela pasażera, czy boków fotela operatora świadczą o wysokiej jakości materiałów wykorzystanych do jego wykończenia. Na to wskazuje też miejsce produkcji ciągnika, bo od niedawna cała seria T7 LWB produkowana jest w austriackiej fabryce St. Valentin.
Sterowanie absolutnie wszystkimi funkcjami ciągnika odbywa się z perspektywy rozbudowanego i dobrze zaprojektowanego pod względem ergonomii podłokietnika.

Podstawowym elementem sterującym jest dotykowy wyświetlacz IntelliView 12. Do gustu bardzo przypadła nam opcja trybu gotowości wyświetlacza, gdzie przy zgaszeniu ciągnika na czas do maksymalnie 2 godzin, uruchomi się on w ciągu niespełna 10 sekund. To ogromny przeskok, bowiem w poprzedniej generacji wyświetlacza trwało to nawet ponad minutę.
Choć najbardziej rozbudowane opcje sterowania wszystkimi podzespołami znajdują się w menu wyświetlacza, to producent najważniejsze funkcje „wyciągnął” też w formie fizycznych przycisków na podłokietnik. W rezultacie np. zmiana siły podmuchu i temperatury klimatyzacji, załączenia świateł roboczych, obsługi radia i wielu innych wykonamy bez dotykania wyświetlacza.

Co więcej, operator otrzymuje do swojej dyspozycji aż 13 przycisków programowalnych dostępnych na podłokietniku oraz na dźwigni sterującej. Może przypisać im dowolne funkcje ciągnika.
W czasie naszego testu ciągnik wykorzystywany był w pracach transportowych z dwuosiową przyczepą o masie własnej wraz z ładunkiem wynoszącej ok. 16 t. Taka przyczepa nie robiła absolutnie żadnego wrażenia na traktorze nawet biorąc pod uwagę mokre warunki polowe, czy konieczność pokonywania sporych przewyższeń w czasie przejazdów drogowych.

Na słowa pochwały zasłużyła w tym przypadku przekładnia bezstopniowa Auto Command. Rewelacyjnie radziła sobie z dobieraniem przełożenia do aktualnego obciążenia, a w razie potrzeby aktywowała też system zarządzania mocą.
Początkowo odnieśliśmy wrażenie, że przekładnia zbyt słabo zwalniała cały zestaw przy wychylaniu dźwigni CommandGrip do tyłu. Szybko jednak przeszliśmy do ustawień parametrów jej pracy, gdzie w ramach niestandardowych opcji mogliśmy niezależnie ustawić dynamikę zwalniania, przyspieszania, a także czułość przekładni oraz czas reakcji dźwigni lub pedału.

Najlepsze wrażenia z pracy w transporcie odnieśliśmy gdy dynamikę zwalniania i przyspieszania ustawiliśmy na „wysoką”. Wówczas do spokojnego zwalniania nie musieliśmy używać pedału hamulca. Był on potrzebny jedynie przy mocniejszym hamowaniu. Odnosimy jednak wrażenie, że nawet w najbardziej agresywnym trybie zwalniania przekładnia dużo mniej intensywnie wytraca prędkość, niż ma to miejsce w konkurencyjnych rozwiązaniach. Powoduje to, że nieco częściej musimy korzystać z hamulca nożnego.
Jak udało nam się ustalić, ciągniki New Holland mają możliwość zastosowania opcjonalnego hamulca silnikowego, który skutecznie może poprawić dynamikę zwalniania w opisywanych sytuacjach i dla przekładni bezstopniowych wydaje się być świetnym rozwiązaniem. Dodajmy przy okazji, że hamulec ten może działać w pełni automatycznie, a charakterystyką jego pracy steruje się wówczas z menu na wyświetlaczu.

Ciągnik osiągał prędkość maksymalną wynoszącą 55 km/h przy obrotach silnika nawet poniżej 1500 obr./min. Uważamy to za duży atut, bowiem przekładało się to na niski poziom hałasu w kabinie, jak również na mniejsze zużycie paliwa.
Dużym ułatwieniem w czasie częstego przepinania przyczepy było zastosowanie dźwigienek luzujących ciśnienie w wyjściach hydraulicznych. W dzisiejszych czasach i przy aktualnych cenach ciągników uważamy je za obowiązkowe wyposażenie.

Chcąc sprawdzić możliwości uciągowe ciągnika New Holland T7.270 zagregowaliśmy go z 3-metrowym kultywatorem przeznaczonym do uprawy bezorkowej. Areną naszych zmagań było pole charakteryzujące się mocno mozaikowatą glebą.
Tu po raz kolejny doskonale odnalazła się przekładnia bezstopniowa Auto Command. W czasie zaledwie jednego przejazdu roboczego potrafiła ona balansować prędkością obrotową silnika w zakresie od 1300 do 1900 obr./min. Wszystko w zależności od aktualnych warunków glebowych i chwilowego obciążenia generowanego przez maszynę uprawową. W rezultacie przy obciążeniu silnika na poziomie 50 proc. prędkość silnika wynosiła ok. 1300 obr./min, a przy obciążeniu sięgającym 90 proc. wartość ta rosła chwilowo do 1800-1900 obr./min.

Gdybyśmy tę samą pracę chcieli wykonać ciągnikiem ze skrzynią typu powershift, wówczas albo musielibyśmy kilkukrotnie zmieniać półbiegi, lub zaakceptować chwilowe spadki prędkości roboczej na najcięższych fragmentach gleby.
W naszych warunkach New Holland T7.270 przez cały czas utrzymywał zadaną prędkość wynoszącą 11 km/h, a chwilowe zużycie paliwa na najcięższych fragmentach pola nieznacznie przekraczało 30 l/h, co przekładało się na zużycie 12-13 l/ha. Uważamy to za bardzo dobry wynik.

Na pokładzie testowanego ciągnika znalazł się system HTS2, a więc asystent pracy na uwrociach. Umożliwia on tworzenie sekwencji wykonywanych czynności przez ciągnik na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest zapis automatyczny, gdzie przy pierwszym przejeździe traktorem wykonujemy wszystkie czynności ręcznie, a system je zapamiętuje. Co ważne, zapisana w ten sposób sekwencja może być później edytowana.

My woleliśmy jednak ręcznie wprowadzić każdą czynność, którą ma za nas na uwrociach wykonywać ciągnik. Uważamy, że system HTS2 to jak do tej pory chyba najlepiej dopracowany tego typu asystent, z którym mieliśmy okazję pracować.
Co ważne, przy bardziej zaawansowanych ustawieniach granic pola ciągnik może samodzielnie wykryć, gdy wjeżdża, lub wyjeżdża z uwrocia. W rezultacie bez naszej ingerencji rozpocznie i zakończy poszczególne sekwencje prac.
Na plus odnotowujemy też obecność 24 reflektorów roboczych LED, które świetnie oświetlały obszar dookoła ciągnika. Osobiście zastąpilibyśmy główne światła traktora na te wykonane w technologii LED, bowiem nasza testowa konfiguracja powodowała mały miszmasz – reflektory robocze oświetlały przestrzeń w zimnych barwach, a światła mijania dawały kolor ciepły. Jednocześnie bardzo słabo oświetlały one drogę.

Do gustu przypadło nam także skórzano-materiałowe wykończenie fotela operatora. Pomimo braku skóry na środkowej części fotela chętnie zastosowalibyśmy w nim funkcję wentylowania siedziska i oparcia. Od przedstawicieli marki dowiedzieliśmy się, że opcjonalnie ciągnik może zostać doposażony w światła mijania oraz drogowe wykonane w technologii LED. Z kolei w ramach opcji dodatkowej możemy wybrać fotel Active Comfort wyposażony w funkcję wentylacji.

Ciekawym rozwiązaniem jest pewnego rodzaju powrót do korzeni i zastosowanie wyświetlacza zintegrowanego w kierownicy. Może on być zamontowany za kierownicą, lub na kierownicy. W testowanym egzemplarzu znalazł się on za kierownicą, co nieco utrudniało korzystanie z niego, chociażby ze względu na zasłanianie go ręką, czy ramionami kierownicy. Prawdopodobnie umieszczenie go na kierownicy nieco by to poprawiło. Naszym zdaniem jednak bardziej czytelną opcją byłoby umieszczenie go na prawym przednim słupku kabiny, czego jednak producent nie oferuje.

Podsumowując nasz test musimy zaznaczyć, że ciągnik New Holland T7.270 pod wieloma względami nas zaskoczył. Po pierwsze, jakość jego wykonania prezentuje dość wysoki poziom i praktycznie nie odbiega pod tym względem od siostrzanych konkurentów w ramach koncernu CNH.
Dobre wrażenie sprawia też duża, przestronna i skutecznie wyciszona kabina. Z naszego testu zapamiętamy też szybko reagujący wyświetlacz IntelliView 12, a także komfortową przekładnię bezstopniową Auto Command, która w czasie transportu mogłaby jednak oferować nieco intensywniejsze zwalnianie bez konieczności wciskania pedału hamulca.







Autor: Tomasz Kuchta,
dziennikarz TRAKTOR24.pl
oraz rolnik oceniający maszyny rolnicze
z praktycznego punktu widzenia