Partner serwisu: John Deere logo

John Deere 6M 220 pracuje na kropli AdBlue, ale ma jeszcze większą zaletę

05.06.2025

Wiosną 2025 roku do naszej redakcji trafił na testy ciągnik John Deere 6M 220. Jak opisywany traktor sprawdził się w pracy z 6-metrowym agregatem? Co możemy powiedzieć o jego przekładni bezstopniowej AutoPowr? Ile paliwa zużył w czasie pracy? O tym wszystkim opowiemy już za moment, ale najpierw przyjrzyjmy się z bliska samej serii ciągników John Deere 6M.

Aktualnie oferowana seria ciągników John Deere 6M składa się z aż 17 modeli. Mocowo rozpoczyna się ona od modelu 6M 95 o mocy maksymalnej 105 KM i kończy na modelu 6M 250 generującym 275 KM mocy maksymalnej. Konstruktorzy marki John Deere postanowili rozdzielić te 17 modeli w aż 5 rozmiarach ramy. W rezultacie możemy wybierać między ciągnikami o rozstawie osi od 2,4 m w modelach z krótką ramą, do 2,9 m rozstawu osi w modelach z bardzo dużą ramą.

Kupił nowe opony Trelleborg i napełnił je cieczą

Napełnianie kół rolniczych cieczą ma tylu zwolenników ilu przeciwników. Jedno jest pewne – to najtańsza metoda…

Czytaj dalej

Przełożenia mechaniczne w przekładni bezstopniowej

W nomenklaturze marki John Deere, modele oznaczone literką M z założenia miały być ciągnikami nieco prostszymi w konstrukcji, za to dostępnymi w niższej cenie. Seria R zaś stworzona została z myślą o najbardziej wymagających klientach. Podział ten utrzymuje się w dalszym ciągu, jednak od zeszłorocznej modernizacji serii 6M zdecydowanie przybliżyła się ona do serii 6R.

Wróćmy do naszego testowanego egzemplarza ciągnika John Deere 6M 220. Na jego pokładzie znalazła się przekładnia bezstopniowa mająca cztery mechaniczne zakresy. Pomiędzy tymi zakresami do akcji wkracza hydromotor. Oznacza to, że przy czterech konkretnych prędkościach roboczych będziemy mamy do czynienia, w stu procentach z mechanicznym przełożeniem. Zamysłem konstruktorów było stworzenie przekładni, która będzie gwarantowała mechaniczne przełożenia w najczęściej wykorzystywanych prędkościach roboczych wynoszących około: 4, 11, 22 oraz 47 km/h. Im prędkościowo jesteśmy bardziej oddaleni od tych czterech mechanicznych zakresów, tym bardziej do gry wkracza hydromotor. Dodajmy też, że pomimo obecności czterech mechanicznych zakresów, operator ich nigdy nie zmienia fizycznie. Dzieje się to bowiem automatycznie. Mało tego, rolnik często nie będzie w stanie nawet odczuć, kiedy ta zmiana następuje.

John Deere 6M 220 6 fot. Tomasz Kuchta
Operator nowej serii 6M z pewnością nie będzie narzekał na komfort pracy fot. Tomasz Kuchta

Praca z agregatem 6-metrowym

Test ciągnika John Deere 6M 220 przypadł nam w czasie wiosennych prac polowym. Po przepracowaniu ok. 25 godzin mamy więc sporo doświadczeń. Bezsprzecznie uznaliśmy, że największą zaletą testowanego ciągnika jest jego przekładnia bezstopniowa AutoPowr oraz jej sterowanie. Choć musimy przyznać, że początkowo wydawało nam się, że zastosowanie archaicznej dźwigni sterowania przekładnią nie jest najlepszym pomysłem. Szybko okazało się jednak, że ta prostota może okazać się dużym atutem. W rezultacie sprawnie zarządzać przekładnią możemy już po krótkim instruktażu. To z pewnością spodoba się osobom, które nad wizualne fajerwerki cenią sobie nieskomplikowane, a skuteczne rozwiązania. Za pomocą czarnego pokrętła umieszczonego z boku dźwigni możemy regulować maksymalną prędkość ciągnika w dwóch zakresach – polowym i szosowym.

W czasie naszego testu ciągnikiem pracowaliśmy z 6-metrowym ciężkim agregatem uprawowym Agro-Masz. Postanowiliśmy ustawić przekładnię w taki sposób, by dążyła do osiągnięcia 10 km/h. W rezultacie ruszając z uwrocia prędkość obrotowa silnika startowała z pułapu ok. 1900 obr./min, aby po chwili zejść do ok. 1700 obr./min. Jedynym obowiązkiem operatora było wychylenie dźwigni sterującej przekładnią maksymalnie do przodu wjeżdżając w linię prowadzenia. Analogicznie, dojeżdżając do końca ścieżki musieliśmy cofnąć wychylenie – im mocniejszy ruch wykonaliśmy, tym ciągnik bardziej zwolnił. Rozwiązanie niezwykle proste i skuteczne.

Przekładnia pełnię swoich możliwości pokazywała na polach charakteryzujących się glebą mozaikowatą. Wówczas zakres użytecznych prędkości obrotowych silnika zawierał się w przedziale od 1550 do 1900 obr./min. Te najniższe wartości zauważaliśmy na lekkich fragmentach gleby, czy podczas zjazdu z delikatnych pochyłości.

Uważamy, że wyposażenie swojego ciągnika John Deere serii 6M w przekładnię bezstopniową to świetna decyzja, jeśli zależy nam na wysokim komforcie pracy, a przy okazji na sprawności przekazywania napędu zbliżonego do przekładni typu PowerShift.

John Deere 6M 220 9 fot. Tomasz Kuchta
Nie testowaliśmy jeszcze ciągnika, który miały tak niski apetyt na płyn AdBlue. W teście John Deere 6M 220 zużywał średnio 3 l roztworu mocznika na 100 l paliwa fot. Tomasz Kuchta

Zużycie AdBlue – najlepszy wynik w naszych testach

Podczas naszego testu postanowiliśmy też sprawdzić zużycie paliwa oraz AdBlue generowane przez traktor John Deere 6M 220. Do tego celu wybraliśmy pola o łącznym areale ok. 21 ha, charakteryzujące się dość ciężką glebą minutową. Ciągnik przy pracy z 6-metrowym agregatem ustawionym na głębokość 8 cm z dużą łatwością osiągał prędkość roboczą 10 km/h. To właśnie przy tej prędkości uprawiliśmy cały areał. Dodajmy jeszcze w tym miejscu, że w takich warunkach ciągnik swobodnie przyspieszał do ok. 11-11,5 km/h. Chwilowe zużycie paliwa wyświetlane na komputerze pokładowym oscylowało w granicach 33-35 l/h. Ostatecznie po uprawieniu w/w areału okazało się, że ze zbiornika paliwa ubyło ok. 190 l diesla. Spalanie na poziomie 9 l/ha uważamy zatem za naprawdę dobry wynik.

Jeszcze lepszy naszym zdaniem rezultat osiągnęliśmy, jeśli chodzi o zużycie płynu AdBlue. Wyniosło ono ok. 3 l na 100 l paliwa. Nie przypominamy sobie, aby w historii naszych testów redakcyjnych któryś ciągnik mógł poszczycić się aż takim dobrym wynikiem. Dodajmy, że zdarzały się nam traktory zużywające nawet ponad dwukrotnie większe ilości roztworu mocznika. To oznacza spore oszczędności dla użytkowników ciągników John Deere 6M 220.

John Deere 6M 220 20 fot. Tomasz Kuchta
Testowany ciągnik wyposażony jest w przekładnię bezstopniową AutoPowr fot. Tomasz Kuchta

John Deere 6M sam czyści chłodnice

Kabina została naprawdę dobrze wyciszona. Pracując nawet na wysokich obrotach silnika, bez problemu mogliśmy prowadzić rozmowę wraz z pasażerem bez konieczności podnoszenia głosu. Dobre wrażenie zrobiło na nas wykonanie wnętrza – choć same materiały nie robiły efektu „wow”, to już ich spasowanie musimy docenić. Do gustu już po krótkim czasie przypadł nam też panel sterujący zlokalizowany tuż przy prawym podszybiu.

Świetnym rozwiązaniem jest także zastosowanie wentylatora umożliwiającego wydmuchanie zanieczyszczeń z pakietu chłodnic. Co do zasady nie jest to wentylator oferujący wsteczne obroty. Wsteczny ciąg generują w tym wypadku elektrycznie przestawiane łopatki. Pracując w suchych warunkach z przyjemnością obserwowaliśmy, jak kurz zgromadzony w chłodnicach został wydmuchiwany na zewnątrz za każdym wciśnięciem przycisku.

Nasz testowy ciągnik wyposażony był w system jazdy automatycznej w oparciu o darmowy sygnał SF1 oferujący dokładność do 15 cm. W naszych warunkach dokładność ta często sięgała 3-5 cm, rzadko spadała do ok. 10 cm. Co ważne, w czasie naszego testu ani razu nie zdarzyło nam się, by odbiornik utracił zasięg.

John Deere 6M 220 10 fot. Tomasz Kuchta
Brak możliwości zamontowania wyświetlacza w podłokietniku powoduje, że jego obsługa nie jest wygodna fot. Tomasz Kuchta

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że dzisiejsze ciągniki to na ogół dobrze przemyślane konstrukcje, w których można dostrzec jedynie drobniejsze mankamenty. Podobnie jest w ciągniku John Deere 6M 220. Wspomnijmy więc o dżojstiku obsługującym funkcje hydrauliczne. Jest on wyposażony w czujnik obecności ręki operatora, aby zminimalizować ryzyko przypadkowego jego załączenia. W praktyce jednak okazało się, że czujnik działał świetnie, przy wzorowo ułożonej dłoni. Zdarzało się jednak, że w celu włączenia funkcji hydrauliki dłoń ułożyliśmy „od niechcenia”. W takiej sytuacji dżojstik nie został aktywowany. Możemy więc zapomnieć o wychyleniu dźwigni np. jednym czy dwoma palcami.

Można też wybrać ciągnik serii 6R

Zabrakło nam też możliwości zamontowania wyświetlacza obsługującego np. jazdę automatyczną na podłokietniku. Może on być zainstalowany na przedniej bądź bocznej szybie. W obu przypadkach oznacza to, że nie będzie on amortyzowany wraz z fotelem i podłokietnikiem – utrudnia to jego obsługę podczas pracy. Nie wspominając już o konieczności mocniejszego wychylenia się z fotela, by go obsługiwać. Wyświetlacz na podłokietniku to jednak opcja zarezerwowana dla ciągników serii 6R.

John Deere 6M 220 5 fot. Traktor24.pl
Z testu z pewnością zapamiętamy niskie zużycie paliwa oraz bardzo niskie zużycie AdBlue fot. Traktor24.pl

Nasze doświadczenia z ciągnikiem John Deere 6M 220 uznajemy za naprawdę udane. Uważamy, że zaoferowanie przekładni bezstopniowej w 6-cylindrowych modelach tej serii może znacznie podnieść jej popularność na polskim rynku. Jeśli do tego dodamy mocny silnik, który pod sporym obciążeniem zadowala się umiarkowanym apetytem na paliwo, to uzyskujemy naprawdę konkretnego gracza w tej serii traktorów.

Autor: Tomasz Kuchta,
dziennikarz TRAKTOR24.ploraz rolnik oceniający maszyny rolnicze z praktycznego punktu widzenia

Drukuj artykuł: print

Filmy @traktor24

Wszystkie >
Jak duży jest John Deere 8R 540? Ciągnik Claas, kupiliby jeszcze raz Nie wyobrażają sobie pracy bez CLAAS connect Odmienili 10 starszych maszyn pakietami Essentials od technologicznego giganta New Holland T7.270 Auto Command. Zobacz jak pracuje Kioti HX1403 – zobacz jak pracuje Zobacz jak radzi sobie 12-rzędowa przystawka Emmarol EMH 12 Claas Evion w kukurydzy zbierał 27 t/h Siewnik, który zbudował markę Horsch Ciągnik o mocy 200 KM, naszym zdaniem ten jest najbardziej niedoceniony