
Podczas naszej wizyty, John Deere X9 1100 z hederem HDX 45 o szerokości roboczej 13,7 m zbierał pszenicę ozimą plonującą miejscami na poziomie 12 t/ha. Wydajność kombajnu przekraczała wtedy ponad 100 t/h, co było zasługą szeregu systemów wspomagających pracę tej maszyny.
Podczas żniw 2024 mieliśmy okazję recenzować pracę kombajnu John Deere S7 900 z systemem Predictive Ground Speed Automation (PGSA) podczas zbioru rzepaku. W tym roku uprawę tę zamieniliśmy na pszenicę, a kombajn na model John Deere X9 1100. Jedna i druga maszyna korzysta z dwóch źródeł informacji i na ich podstawie decyduje, z jaką prędkością ma kosić dany fragment pola. Odpowiada za to wspominany system PGSA, który jest rozwinięciem automatyki pracy kombajnu Harvest Settings Automation.

John Deere podkreśla, że nie chodzi o modę i nie jest to robione dla marketingowego show. Celem wprowadzenia do kombajnów zbożowych John Deere pakietów rolnictwa 4.0 jest zwiększenie ich produktywności. Określenie to jest szersze od pojęcia wydajności określanej dla maszyn żniwnych w tonach zebranego ziarna na godzinę pracy. Produktywność oznacza ilość pracy wykonanej przez cały dzień i można przyjąć, że to tony ziarna zebrane w ciągu dnia – od rozpoczęcia pracy, aż do jej zakończenia.
na taką odległość skanują stan uprawy kamery systemu Predictive Ground Speed Automation.
Na wynik ten wpływa ogrom czynników, do tej pory z operatorem w roli głównej. W wielu zadaniach może go jednak zastąpić automatyzacja, która zwiększa nie tylko wydajność, ale przede wszystkim wspomnianą produktywność maszyny rolniczej. Im bardziej skomplikowany sprzęt, tym różnica na korzyść maszyny cyfrowej jest większa. Nic zatem dziwnego, że John Deere zaczął od kombajnów zbożowych.
Operator kombajnu przed przystąpieniem do pracy ustawia limity parametrów roboczych, wiele w skali liczbowej od 1 do 10, czyli nie procentowo, tylko nominalnie. Dotyczą one m.in. strat ziarna, poziomu zanieczyszczeń i ilości ziaren połamanych. Kombajn automatycznie reguluje parametry takie jak: prędkość rotora, szczelinę klepiska, prędkość wentylatora czy otwarcia sita górnego i dolnego oraz moc silnika. Wojtek Lewandowski, który podczas naszej wizyty był operatorem kombajnu John Deere X9 1100, limit mocy jednostki napędowej ustawił na poziomie 105%, czyli zależało mu na wydajnej pracy.

W kombajnach John Deere X9, o utrzymywanie w ryzach wymienionych wartości granicznych dba system Harvest Settings Automation. Jego uzupełnieniem jest system regulacji prędkości jazdy o nazwie Ground Speed Automation. Bierze on pod uwagę mapę pokrycia pola, która pozwala przewidzieć szerokość pracy hedera. Funkcja ta korzysta z informacji zapisywanych przez system kierowania automatycznego AutoTrac. Dzięki temu system kombajnu przewiduje, że za chwilę heder będzie połykał coraz węższy pas zboża i do maszyny będzie trafiać mniej masy żniwnej. – Wyjeżdżając na przykład z klina i kosząc coraz mniejszą szerokością hedera, kombajn cały czas pracuje równomiernie i nie skacze z obrotami silnika. Obciążenie silnika nie spada nagle z powodu mniejszej ilości masy trafiającej do maszyny. Pracuje równomiernie, bo przewiduje tego typu sytuacje – zauważa Wojtek Lewandowski.
taki plon osiągała pszenica zbierana kombajnem John Deere X9 1100.
Ground Speed Automation bierze również pod uwagę wysokość pracy hedera. Ta z pozoru mało znacząca informacja ma duży wpływ na ilość masy żniwnej trafiającej do kombajnu. W koszonym nisko zbożu w gospodarstwie stosującym uprawę bezorkową, kombajn nie będzie kosił tak szybko jak na polu rolnika będącego zwolennikiem wysokiego ścierniska. To kolejny zakres pracy maszyny zadawany wcześniej przez jej operatora.
Kolejnym parametrem uwzględnianym przez system Ground Speed Automation jest ukształtowanie terenu, na którym odbywa się zbiór. Wiadomo, że koszenie pod górkę jest trudniejsze niż z górki i informacja ta jest cenną wskazówką jak kombajn ma w danym fragmencie pola pracować. Informacje na ten temat mogą być pobrane z chmury danych Operations Center, jeżeli zostały tam wcześniej zapisane np. po pracy ciągnika z siewnikiem. W innym przypadku zostaną zebrane po kilku pierwszych przejazdach kombajnu i uwzględnione w kolejnych. To typowa cecha sztucznej inteligencji, która uczy się sama na podstawie dostępnych informacji. Im jest ich więcej, tym lepiej działa.

John Deere X9 1100 użytkowany w Gospodarstwie Rolnym Lewandowscy wyposażony jest w innowacyjną technologię Predictive Ground Speed Automation. Korzysta ona z dwóch źródeł informacji, które się wzajemnie uzupełniają lub mogą być wykorzystywane niezależnie od siebie.
taką chwilową wydajność zbioru pszenicy obserwowaliśmy na wyświetlaczu CommandCenter G5Plus.
Na kombajnie po bokach przodu jego dachu zamontowane są dwie kamery, których zadaniem jest skanowanie uprawy przed zespołem żniwnym. Odbywa się to na odległość ok. 9 m i pozwala ocenić stan roślin tuż przed ich omłotem. Zebrane informacje są na bieżąco klasyfikowane jako rośliny: stojące, częściowo wylęgnięte lub całkowicie wylęgnięte. System wykrywa również ściernisko. Obrazy z tych kamer można podejrzeć na terminalu.

Drugim źródłem informacji dla systemu Predictive Ground Speed Automation są mapy biomasy roślin pozyskiwane ze zdjęć satelitarnych. W przypadku pola z granicami zapisanymi w Operations Center, bardzo łatwo można je wysłać do kombajnu. W innym przypadku należy wyznaczyć granice pola i wysłać do Operations Center. Należy to zrobić najpóźniej 24 godz. przed koszeniem, aby system pobrał aktualne mapy biomasy.

Dwa źródła danych systemu Predictive Ground Speed Automation uzupełniają się lub czasami nawet zastępują. Jeżeli dane ze zdjęć satelitarnych nie odpowiadają stanowi pola, bo np. przeszła gwałtowna burza i rośliny częściowo lub całkowicie wyległy, to decydujący głos ma obraz z kamer. Podsumowując, system Predictive Ground Speed Automation automatyzuje pracę kombajnu, aby wycisnąć niego jak najwięcej.
na tyle sekund przed skoszeniem roślin przez listwę tnącą hedera, algorytm systemu Predictive Ground Speed Automation, przewiduje zmiany przepływu masy żniwnej przez kombajn.
Jak podaje producent, algorytm sterowania predykcyjnego przewiduje zmiany przepływu masy na około 4 sekundy przed jej dotarciem do listwy tnącej hedera. To czas wystarczający do przygotowania kombajnu na jej optymalne przyjęcie. Z drugiej strony kombajn John Deere X9 1100 rozpoczynający pracę na nowym polu, zwłaszcza z nową odmianą zboża, potrzebuje kilku minut, aby się go „nauczyć”. Dlatego pierwsze przejazdy nie są tak płynne, jak kolejne.
Praktyka rolnicza często odbiega od folderowych widoków idealnych plantacji. Nie inaczej było podczas naszej wizyty na jednym z pól pszenicy koszonych przez kombajn John Deere X9 1100. Zboże nie dość, że było tam tak wyległe, to jeszcze pokręcone w różne strony.

W tych skrajnych warunkach, maszyna z hederem HDX 45 o szerokości roboczej 13,7 m radziła sobie zadziwiająco dobrze. Bez wątpienia pomagał w tym podział tego zespołu żniwnego na dwie części, co skutkuje ich niezależnym dostosowywaniem się do podłoża. Zakres wychylenia jest dobrze widoczny gołym okiem, a jego techniczna wartość wynosi 10 stopni. O utrzymanie stałej odległości kosy od podłoża dbają również koła podporowe z bieżnikiem trenowym. Zamontowane są dwa dla lewej i dwa dla prawej części hedera. Sterując nimi z kabiny, można je podnosić, co umożliwi bliższy kontakt hederu z gruntem w celu zbierania wyległych roślin lub opuszczać kosząc wysoko rzepak. Znaczenie ma także taśma transportująca o szerokości aż 120 cm. Na pewno nie można jej nazwać wąskim gardłem, bo świetnie sobie radzi z podawaniem materiału do gardzieli maszyny o szerokości 172 cm.

– Tym razem kupując kombajn braliśmy mocno pod uwagę możliwość wcześniejszych jego testów i obsługę serwisową. Pod tymi względami bardzo dobrze wypadła firma Agro-Sieć Maszyny. Był to też zakup pakietowy, bo wraz z kombajnem John Deere X9 1100 kupiliśmy ciągnik John Deere 9RX 830 – mówi Wojtek Lewandowski.

Rolnik podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi porównania kombajnów Claas Lexion 8700 i John Deere X9 1100. Nie chodziło o bezpośrednie zestawienie wydajności, bo maszyny o różnych gabarytach, ale o ocenę subiektywną. – Kosząc rzepak nie zauważyłem różnic w pomiędzy tymi kombajnami, za to w pszenicy lepiej radzi sobie X. To maszyna przygotowana do pracy na plantacjach o wysokich plonach – zauważa Wojtek Lewandowski.
Autor: Krzysztof Płocki,
redaktor naczelny
TRAKTOR24.pl









