Partner serwisu: John Deere logo

Likwidujemy całą plantację soi. Dlaczego?

27.05.2026

W naszym gospodarstwie kolejny rok z rzędu zasialiśmy soję. Tym razem jednak zasiany areał będzie dużo większy, niż ten, który trafi do zbiorów. Z jakich powodów zdecydowaliśmy się zlikwidować całą plantację soi?

Dlaczego zdecydowaliśmy się zlikwidować całą plantację soi? fot. Tomasz Kuchta
Dlaczego zdecydowaliśmy się zlikwidować całą plantację soi? fot. Tomasz Kuchta

Soja przebojem wdarła się na polskie pola i z roku na rok zyskuje kolejnych zwolenników. Nie sposób się temu dziwić, jest to bowiem świetny łamacz zbożowego płodozmianu i nie wymaga nawożenia azotem. Nie jest to jednak uprawa pozbawiona wad, których doświadczamy na własnej skórze. Nigdy jednak na taką skalę, jak w bieżącym sezonie.

Siewnik punktowy Väderstad Tempo V z dużą zmianą. Rury nawozowe trafiły pod ciągnik

Największe zmiany wprowadzone w modelu Väderstad Tempo V dotyczą obecnie układu nawożenia oraz współpracy maszyny ze…

Czytaj dalej

Soja uprawa pełna korzyści…

W ostatnich latach uprawa soi w Polsce zyskuje coraz większą popularność, głównie ze względu na rosnące zapotrzebowanie na krajowe źródła białka roślinnego oraz możliwość ograniczenia importu śruty sojowej.

Prawie 1500 zł/ha 

wyniosły nasz koszty zakupu kwalifikowanego materiału siewnego soi oraz dodatkowej szczepionki bakteryjnej.

Soja dobrze wpisuje się również w zasady nowoczesnego i zrównoważonego rolnictwa, ponieważ jako roślina bobowata wzbogaca glebę w azot, poprawia jej strukturę i zmniejsza potrzebę stosowania nawozów azotowych.

Dodatkową korzyścią dla rolników jest możliwość uzyskania dopłat do upraw roślin wysokobiałkowych oraz rosnące zainteresowanie rynku paszowego i spożywczego produktami pochodzącymi z krajowej soi.

Zróżnicowane plony

Po raz pierwszy w historii naszego gospodarstwa soję wysialiśmy 3 lata temu. Przez ten czas udało nam się wypracować technologię, która jest całkiem dobrze dostosowana do realiów północnej części województwa podkarpackiego. Efekt? Plon sięgający nawet 4 t/ha w sprzyjających warunkach i na dobrej glebie. Z drugiej strony, gdy warunki były mniej sprzyjające, na lżejszych stanowiskach plon oscylował raczej w granicach 2 t/ha.

Zmorą naszej plantacji okazały się gołębie grzywacze fot. Tomasz Kuchta
Zmorą naszej plantacji okazały się gołębie grzywacze fot. Tomasz Kuchta

Nawet te niższe plony byliśmy w stanie zaakceptować, biorąc pod uwagę fakt, iż soja zostawia po sobie dobre stanowisko i schodzi z pola na tyle wcześnie, że spokojnie byliśmy w stanie po jej zbiorze wysiać pszenicę ozimą.  

Zagrożenia w uprawie soi

Dwukrotnie w ciągu trzech lat termin siewu soi przypadał na intensywną suszę wiosenną. Tutaj jednak pewnym rozwiązaniem jest świadome podejście do agrotechniki, by w jak najmniejszym stopniu dodatkowo przesuszać glebę. Ponadto praktykowaliśmy też nieco głębszy siew na głębokość 4-5 cm, co skutkowało w miarę równymi wschodami nawet na lżejszych glebach.

Główny problem, który obserwujemy od początku naszej przygody z soją dotyczy jednak szkodnika, a konkretnie gołębia grzywacza. W pierwszym sezonie szkody wyrządzone przez tego ptaka sięgnęły ok. 10 proc., dlatego przymknęliśmy na nie oko.

Charakterystyczne uszkodzenia młodych siewek soi przez gołębie fot. Tomasz Kuchta
Charakterystyczne uszkodzenia młodych siewek soi przez gołębie fot. Tomasz Kuchta

W kolejnym roku plantacja z tego samego powodu została już uszkodzona w 20-30 proc. Dlatego też tegoroczne siewy zaplanowaliśmy w zupełnie nowych lokalizacjach. Pod zasiew tej rośliny przeznaczyliśmy też rekordową w naszym gospodarstwie powierzchnię.

Gołębie atakują plantację soi

Pierwsze osobniki gołębi nieśmiało pojawiały się na polu już od siewu. Prawdziwa kulminacja nastąpiła jednak w momencie kiełkowania młodych siewek. Każdego dnia chmara ptaków narastała do setek sztuk żerujących w tym samym momencie.

W pobliżu wysokich drzew obsada była idealna. W tych miejscach gołębie nie żerowały obawiając się ataku drapieżników fot. Tomasz Kuchta
W pobliżu wysokich drzew obsada była idealna. W tych miejscach gołębie nie żerowały obawiając się ataku drapieżników fot. Tomasz Kuchta

Natychmiastowo zaczęliśmy obserwować zanikanie wyrządkowanych roślin. Ze względu na fakt, iż jedna z plantacji położona była w bliskiej odległości od zabudowy jednorodzinnej, nie mogliśmy skorzystać z hukowego odstraszania gołębi petardami, czy z wykorzystania armatki hukowej. Płoszenie ptaków z wykorzystaniem drona dawało chwilowy rezultat, jednak po krótkiej chwili nalatywały one na drugim końcu pola. Stało się więc dla nas jasne, że tej plantacji nie uchronimy.

19. maja, a więc dokładnie 20 dni od siewu podjęliśmy decyzję o zlikwidowaniu całej plantacji. Szkody wyrządzone w tym czasie przez ptaki sięgnęły ok. 90 proc. Straty na areale 8 ha? 10,5 tys. zł za kwalifikowany materiał siewny, kolejny tysiąc złotych za dodatkową szczepionkę. Do tego koszty paliwa i czas pracy.

Receptą wcześniejszy siew?

Jak się okazuje, problem z gołębiami grzywaczami na plantacjach soi nie jest problemem jednostkowym. Często sugeruje się, by w związku z tym zagrożeniem wykonać wcześniejsze siewy.  

W głębi pola trudno w ogóle było dostrzec rzędy roślin fot. Tomasz Kuchta
W głębi pola trudno w ogóle było dostrzec rzędy roślin fot. Tomasz Kuchta

A jaki to ma mieć związek z mniejszymi szkodami? Związek polega na cyklu lęgowym gołębia grzywacza. W okresie wysiadywania jaj i opieki nad pisklętami ptaki są bardziej związane z miejscem gniazdowania i mają mniej czasu na intensywne żerowanie na polach. Jeśli soja zostanie wysiana wcześniej i szybko przejdzie fazę kiełkowania jeszcze przed szczytem aktywności żerowej grzywaczy, ryzyko uszkodzeń młodych siewek może być mniejsze. Tyle przynajmniej w teorii.

Rok temu bowiem siew soi przeprowadziliśmy 18. kwietnia i szkody wyrządzone przez ptaki faktycznie były nieco mniejsze, ale z drugiej strony plantacja została uszkodzona przez falę przymrozków. Nawet w tym sezonie na niektórych polach kukurydzy 10. i 14. maja obserwowaliśmy przygruntowe przymrozki skutkujące „przyłapaniem” części liści. Można więc śmiało powiedzieć, że wczesny siew soi teoretycznie może nas uchronić przed gołębiami, z drugiej strony wystawia nas na dodatkowe ryzyko wystąpienia przymrozków. Z deszczu, pod rynnę.

Charakterystycznie ucięte łodygi siewek soi fot. Tomasz Kuchta
Charakterystycznie ucięte łodygi siewek soi fot. Tomasz Kuchta

Likwidujemy całą plantację soi

Prawie 70 proc. naszego tegorocznego areału soi jest już zlikwidowane i przesiane kukurydzą. Czy zatem oznacza to definitywne odejście od tej uprawy w naszym gospodarstwie? Z pewnością dużo będzie zależało od plonu soi na plantacji, która przetrwała.

My z tej lekcji wyciągniemy wniosek, by już nigdy nie wysiewać soi na polach, które położone są niedalekiej odległości od zabudowań tak, by móc odstraszać gołębie armatkami, czy sznurami hukowymi. Obie opcje wiążą się jednak ze sporymi wydatkami, czy zatem warto będzie trwać przy uprawie soi mimo dodatkowych kosztów związanych z odstraszaniem ptaków? Takiej decyzji jeszcze nie podjęliśmy.

Środek pola był uszkodzony w stu procentach fot. Tomasz Kuchta
Środek pola był uszkodzony w stu procentach fot. Tomasz Kuchta
Drukuj artykuł: print

Filmy @traktor24

Wszystkie >
Jak duży jest John Deere 8R 540? Ciągnik Claas, kupiliby jeszcze raz Nie wyobrażają sobie pracy bez CLAAS connect Odmienili 10 starszych maszyn pakietami Essentials od technologicznego giganta New Holland T7.270 Auto Command. Zobacz jak pracuje Kioti HX1403 – zobacz jak pracuje Zobacz jak radzi sobie 12-rzędowa przystawka Emmarol EMH 12 Claas Evion w kukurydzy zbierał 27 t/h Siewnik, który zbudował markę Horsch Ciągnik o mocy 200 KM, naszym zdaniem ten jest najbardziej niedoceniony