Serię ciągników T7 LWB tworzy łącznie 5 modeli o mocach maksymalnych od 225 do 300 KM. Cała seria napędzana jest dobrze znaną, 6-cylindrową jednostką FPT o pojemności 6,7 l. Co ciekawe, w silniku nie uświadczymy zaworu EGR, a więc do komory spalania trafia tu jedynie czyste powietrze.
W przypadku dostarczonego do testu ciągnika generuje on odpowiednio 260 KM mocy maksymalnej oraz 10 KM dodatkowej mocy wraz z systemem EPM. Maksymalny moment obrotowy wynoszący aż 1160 Nm silnik osiąga już przy zaledwie 1500 obr./min. Za przeniesienie wysokiego momentu obrotowego w testowym ciągniku odpowiada przekładnia bezstopniowa Auto Command. Bazuje ona na czterech zakresach mechanicznych, co ma powodować jej wysoką wydajność i niskie straty mocy.

Jak na egzemplarz testowy przystało, został on naprawdę dobrze wyposażony. Za komfort pracy operatora odpowiada półautomatyczna amortyzacja przedniej osi z 3-stopniową regulacją stopnia tłumienia nierówności, 2-punktowa, mechaniczna amortyzacja kabiny oraz pneumatycznie amortyzowany i podgrzewany fotel operatora.
Na pokładzie ciągnika nie mogło zabraknąć też systemu prowadzenia równoległego, wyświetlacza IntelliView 12, elektrycznie regulowanych i podgrzewanych lusterek bocznych, przedniego podnośnika o udźwigu prawie 6 t, pełnego pakietu oświetlenia roboczego w technologii LED, automatycznej klimatyzacji i pompy hydraulicznej o wydatku 170 l/min.
Już pierwszy kontakt z New Hollandem T7.270 pozytywnie nas zaskoczył. Sama kabina jest naprawdę obszerna – bez problemu zmieszczą się w niej nawet dwie rosłe osoby, a do tego została dobrze wyciszona. Skórzane wykończenie koła kierownicy, fotela pasażera czy boków fotela operatora świadczą o wysokiej jakości materiałów wykorzystanych do jego wykończenia.

Podstawowym elementem sterującym jest dotykowy wyświetlacz IntelliView 12. Do gustu bardzo przypadła nam opcja trybu gotowości wyświetlacza, gdzie przy zgaszeniu ciągnika na czas do maksymalnie 2 godzin, uruchomi się on w ciągu niespełna 10 sekund. To ogromny przeskok, bowiem w poprzedniej generacji wyświetlacza trwało to nawet minutę.
Choć najbardziej rozbudowane opcje sterowania wszystkimi podzespołami znajdują się w menu wyświetlacza, to producent najważniejsze funkcje „wyciągnął” też w formie fizycznych przycisków na podłokietnik. Operator otrzymuje do dyspozycji aż 13 przycisków programowalnych dostępnych na podłokietniku oraz na dźwigni sterującej. Może przypisać im dowolne funkcje ciągnika.
W czasie naszego testu ciągnik wykorzystywany był w pracach transportowych z dwuosiową przyczepą o masie własnej wraz z ładunkiem wynoszącej ok. 16 t. Taka przyczepa nie robiła absolutnie żadnego wrażenia na traktorze nawet biorąc pod uwagę mokre warunki polowe, czy konieczność pokonywania sporych przewyższeń w czasie przejazdów drogowych. Na słowa pochwały zasłużyła w tym przypadku przekładnia bezstopniowa Auto Command. Rewelacyjnie radziła sobie z dobieraniem przełożenia do aktualnego obciążenia, a w razie potrzeby aktywowała też system zarządzania mocą. Ciągnik osiągał prędkość maksymalną wynoszącą 55 km/h przy obrotach silnika nawet poniżej 1500 obr./min. Uważamy to za duży atut, bowiem przekładało się to na niski poziom hałasu w kabinie, jak również na mniejsze zużycie paliwa.

Chcąc sprawdzić możliwości uciągowe ciągnika New Holland T7.270 zagregowaliśmy go z 3-metrowym kultywatorem przeznaczonym do uprawy bezorkowej. Areną naszych zmagań było pole charakteryzujące się mocno mozaikowatą glebą. Tu po raz kolejny doskonale odnalazła się przekładnia bezstopniowa Auto Command. W czasie zaledwie jednego przejazdu roboczego potrafiła ona balansować prędkością obrotową silnika w zakresie od 1300 do 1900 obr./min. Wszystko w zależności od aktualnych warunków glebowych i chwilowego obciążenia generowanego przez maszynę uprawową. W rezultacie przy obciążeniu jednostki napędowej na poziomie 50 proc. prędkość silnika wynosiła ok. 1300 obr./min, a przy obciążeniu sięgającym 90 proc. wartość ta rosła chwilowo do 1800-1900 obr./min.
Gdybyśmy tę samą pracę chcieli wykonać ciągnikiem ze skrzynią typu powershift, wówczas albo musielibyśmy kilkukrotnie zmieniać półbiegi, lub zaakceptować chwilowe spadki prędkości roboczej na najcięższych fragmentach gleby. W naszych warunkach New Holland T7.270 przez cały czas utrzymywał zadaną prędkość wynoszącą 11 km/h, a chwilowe zużycie paliwa na najcięższych fragmentach pola nieznacznie przekraczało 30 l/h, co przekładało się na zużycie 12-13 l/ha. Uważamy to za bardzo dobry wynik.
Na pokładzie testowanego ciągnika znalazł się system HTS2, a więc asystent pracy na uwrociach. Umożliwia on tworzenie sekwencji wykonywanych czynności przez ciągnik na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest zapis automatyczny, a drugim wybrany przez nas ręczny. Polega on na wprowadzaniu każdej czynność, którą ma za nas na uwrociach wykonywać ciągnik. Uważamy, że system HTS2 to jak do tej pory chyba najlepiej dopracowany tego typu asystent, z którym mieliśmy okazję pracować.

Ciekawym rozwiązaniem jest pewnego rodzaju powrót do korzeni i zastosowanie wyświetlacza zintegrowanego w kierownicy. Może być zamontowany za kierownicą lub na kierownicy. W testowanym egzemplarzu znalazł się on za kierownicą, co nieco utrudniało korzystanie z niego, chociażby ze względu na zasłanianie go ręką czy ramionami kierownicy. Prawdopodobnie umieszczenie go na kierownicy, jest rozwiązaniem lepszym.
Podsumowując nasz test musimy zaznaczyć, że ciągnik New Holland T7.270 pod wieloma względami nas zaskoczył. Po pierwsze, jakość jego wykonania prezentuje wysoki poziom i praktycznie nie odbiega pod tym względem od siostrzanych konkurentów w ramach koncernu CNH. Dobre wrażenie sprawia też duża, przestronna i skutecznie wyciszona kabina. Z naszego testu zapamiętamy też szybko reagujący wyświetlacz IntelliView 12, a także komfortową przekładnię bezstopniową Auto Command.
Autor: Tomasz Kuchta,
dziennikarz TRAKTOR24.pl oraz rolnik oceniający maszyny rolnicze z praktycznego punktu widzenia