
Recenzowany przez nas Pöttinger Terradisc 10001 T zagregowany był z ciągnikiem Steyr 6340 Terrus CVT o mocy 340 KM. Zestaw ten, chociaż został dobrany na granicy zapotrzebowania na moc podawanego przez producenta, okazał się trafny. Głębokość pracy wynosiła 5 cm podczas pracy z wałem i 10 cm po jego uniesieniu. Prędkość uprawy w jednym i drugim przypadku wahała się w przedziale 12-14 km/h.

W tym przypadku nazwa krótka brona talerzowa pasuje tylko do części roboczej narzędzia. Przecież Pöttinger Terradisc 10001 T to potężne narzędzie do uprawy gleby. Nasz testowy egzemplarz miał zamontowany wał tandemowy o profilu U, którego masa wynosi 2340 kg. W sumie na pole naciskało blisko 12 t, co pozwala pracować na glebach ciężkich nawet w czasie suszy. W naszych warunkach tego jednak nie sprawdziliśmy, bo gleba średnio zwięzła była mocno nasączona wodą.
to zakres głębokości pracy Pöttinger Terradisc 10001 T.
Pöttinger Terradisc 10001 T w pozycji transportowej ma 2 segmenty robocze ułożone wzdłużnie w osi dyszla. To odpowiedź, dlaczego jest on tak długi. W pozycji roboczej maszyny uwidaczniają się kolejne zalety jej długiego dyszla. Po pierwsze poprawia się widok na pracującą bronę i po drugie długi dyszel ułatwia zawracanie. Operator ciągnika nie musi się martwić, że zahaczy kołem o talerze robocze, a sam nawrót wykonuje bezproblemowo.

Dyszel zakończony jest wózkiem jezdnym z kołami w rozmiarze 580/45 R22,5. Pełni on rolę podwozia transportowego i wraz z bocznymi podwójnymi kołami kopiującymi (2×340/55-18), przedniego punktu podparcia segmentów roboczych maszyny. W tylnej części dyszla uwagę zwraca potężny siłownik służący do unoszenia/opuszczania całego zespołu talerzy roboczych do pozycji odpowiednio transportowej i roboczej.
w takiej odległości znajdują się belki z talerzami.
Sekwencję składania/rozkładania obsługuje tylko jedna para złączy hydraulicznych ciągnika. Najpierw segmenty robocze poprzez działanie siłownika głównego nad ramą unoszą się do pionu i dopiero wtedy olej trafia do siłowników bocznych, które kierują segmenty robocze do ustawienia wzdłużnego przy dyszlu. Z tyłu maszyny widoczne są elementy sterownicze tego systemu.

Siłownik boczny segmentu roboczego podzielony jest na dwie części. Dłuższa odpowiada za wspomniane składanie/rozkładanie, a krótsza za amortyzację segmentu roboczego w ramach kopiowania poprzecznego terenu. Pozwala na to połączenie z akumulatorem hydrauliczno-gazowym. Boczne sekcje mają możliwość dostosowywania się do ukształtowania podłoża w zakresie do 3 stopni w dół i do 6 stopni w górę.

Pöttinger standardowo montuje talerze robocze ząbkowane (opcjonalnie gładkie) o średnicy 580 mm rozmieszczone na dwóch belkach oddalonych od siebie o 90 cm. Prześwit pod ramą wynosi 75 cm, co jest wartością pozwalającą pracować na polach z dużą ilością resztek pożniwnych np. po kukurydzy zebranej na ziarno. Maszyna 10-metrowa ma w sumie 80 talerzy roboczych, a ich rozstaw wynosi 12,5 cm. Przedni rząd talerzy ustawiono na kąt natarcia względem kierunku jazdy wynoszący 17 stopni, a tylny15 stopni, ale w kierunku przeciwnym. Oba rzędy są nachylone w dół pod kątem 7 stopni.

Każdy talerz roboczy pracuje na bezobsługowym dwurzędowym łożysku kulkowym z uszczelnieniem kasetowym. Poprzez kute ramię połączony jest z szeroką obejmą, która jest wspólna dla dwóch talerzy roboczych. To układ o nazwie Twin Arm z zabezpieczeniem w postaci czterech elastomerowych wałków. W układzie podwójnym są one dłuższe, co zwiększa stabilność pracy talerzy roboczych nawet przy dużych prędkościach w twardej glebie.
tyle wynosi prześwit pod ramą.
Inżynierowie firmy Pöttinger ciekawie rozwiązali spulchnianie śladów po ciągniku. Dwie pary talerzy za każdym z kół traktora można ustawić głębiej poprzez przełożenie śrub mocujących ramiona talerzy do obejm Twin Arm. To inteligentne rozwiązanie pozwala zrezygnować z montowania dodatkowych elementów roboczych.

W recenzowanej przez nas wersji maszyny, do regulacji przedniego punktu podparcia segmentów roboczych służyły klipsy. Zmieniając ich liczbę należy pamiętać, aby wskazówka na skali liczbowej przy kołach podwozia transportowego odpowiadała liczbie klipsów założonych na siłowniki bocznych kół podporowych.

Do regulacji tylnego punktu podparcia służyły klipsy na 6 siłownikach hydraulicznych łączących ramy dwóch segmentów roboczych z wałem. Podobnie jak w przypadku siłowników bocznych, tutaj również zastosowano podział każdego na dwie części. Dzięki temu Pöttinger Terradisc 10001 T posiada unikatowy system amortyzacji maszyny względem wału. Pozwala on niwelować drgania przenoszone z podłoża na ramę, które na twardej glebie mogłyby powodować wibracje. Jedna część wspomnianych siłowników odpowiedzialna jest za wspomnianą regulację głębokości pracy oraz opuszczenie/podniesienie maszyny po odpowiednio – rozpoczęciu pracy i wjeździe na uwrocie. Druga komora każdego z tych siłowników, połączona jest z amortyzatorami hydrauliczno-gazowymi i odpowiada za amortyzację wału względem maszyny.

Cenne jest również to, że maszyna ma system regulacji, który pozwala zmienić ustawienie wysokości wałów tandemowych względem siebie. Dzięki temu jeden może pracować wyżej, względem drugiego, co zależnie od warunków pozwala niwelować jego zapychanie się lekką glebą lub zwiększać napędzanie od niej.

Wyróżnikiem Pöttinger Terradisc 10001 T jest możliwość pracy z wałem uniesionym. Wystarczy przełożyć na zewnątrz wszystkie klipsy od sześciu siłowników wału. Po tej czynności przedni punkt podparcia maszyny pozostaje niezmieniony i stanowią go nadal koła. Za utrzymywanie tyłu maszyny odpowiada duży siłownik nad dyszlem. Jak wygląda taka praca? – Przednie koła kopiują, talerze robocze normalnie pracują, a wał jest uniesiony. Pozwala to przesuszać glebę, bo po spulchnieniu nie jest ona konsolidowana. Jest to więc rozwiązanie do pracy w bardzo wilgotnych warunkach – wyjaśnia Wojciech Mantaj z Pöttinger Polska.

Podsumowując naszą recenzję krótkiej brony talerzowej Pöttinger Terradisc 10001 T podkreślamy jej uniwersalność w zakresie pracy w różnych warunkach i okresach agrotechnicznych. Może to być gleba sucha i ciężka, bo duża masa i starannie dobrane kąty natarcia talerzy roboczych pozwolą ją uprawiać. W przypadku gleby nasączonej wodą można wał unieść i pracować bez niego. Dodając do tego możliwość uprawy na głębokościach 5-15 cm, maszyna może pracować po żniwach zrywając ściernisko i później przygotowując glebę do siewu jesienią oraz wiosną.

Oceniając pracę recenzowanego modelu, pole pełne głębokich kolein i usypanych wałów gleby, zostało skutecznie wyrównane i przygotowane do siewu. Nie były to oczywiście bardzo wymagające warunki, ale duże możliwości dostosowania maszyny do pracy, pozwalają ustawić ją do pracy nawet w ekstremalnych warunkach. Dla wymagających użytkowników dostępna jest wersja PofiLine ze sterowaniem wszystkimi funkcjami maszyny za pomocą wyświetlacza ISOBUS – włącznie ze zmianą głębokości pracy. Opcjonalnie dostępna jest również włóka z przodu maszyny oraz zestaw do wysiewu poplonów ze zbiornikiem przednim Pöttinger Amico.
Autor: Krzysztof Płocki,
redaktor naczelny
TRAKTOR24.pl











