
Jakie są nasze wrażenia po kilkumiesięcznym teście stacji pogodowej Sencrop? Czy rzeczywiście usprawnia zarządzanie gospodarstwem? Kto szczególnie powinien rozważyć jej zakup? I najważniejsze: czy po redakcyjnym teście będziemy chcieli zatrzymać ją na stałe, czy raczej chętnie się jej pozbędziemy?
Czytaj dalej
Największym atutem stacji pogodowej Sencrop jest, naszym zdaniem, hiperlokalna prognoza pogody. To właśnie dzięki niej urządzenie staje się naprawdę przydatnym narzędziem wspierającym codzienne decyzje w gospodarstwie. Prognoza generowana przez Sencrop opiera się na analizie aż 40 różnych modeli meteorologicznych.
Co ważne, nie jest to zwykłe „kopiuj-wklej” jednej prognozy. System bowiem dynamicznie ocenia skuteczność poszczególnych modeli dla danego regionu i warunków na podstawie licznych czujników będących na wyposażeniu stacji.
analizuje i weryfikuje stacja pogodowa Sencrop. Na podstawie zebranych danych tworzy własną, bardzo dokładną, hiperlokalną prognozę.
W praktyce wygląda to tak, że Sencrop może korzystać z jednego modelu do prognozowania opadów, z innego do przewidywania siły wiatru, a jeszcze z innego do określania wilgotności powietrza czy temperatury. Tworzony w ten sposób „zlepek” informacji pozwala na wygenerowanie jednej, spójnej prognozy – najlepiej dopasowanej do lokalnych warunków konkretnej stacji. Warto wspomnieć, że ranking najskuteczniejszych modeli nie jest tworzony raz na zawsze. Jeśli inny model w danym okresie spisuje się lepiej, a więc dokładniej przewiduje nadchodzącą pogodę, szybko zostanie podmieniony.
To realnie przekłada się na podejmowanie trafnych decyzji agronomicznych. Jeśli prognoza przewiduje niewielkie opady za dwa dni, można z wyprzedzeniem zaplanować siew, licząc na to, że naturalna wilgoć zapewni dobre wschody. Dzięki precyzyjnej prognozie można też unikać kosztownych błędów – np. nie wykonać zabiegu opryskowego tuż przed deszczem, przy zbyt wysokiej wilgotności powietrza, bądź przy zbyt silnym wietrze.

Dodatkowo, stacja oferuje moduł agronomiczny, który analizuje przewidywane warunki pogodowe i wskazuje optymalne okna do wykonania zabiegów ochrony roślin. Bierze przy tym pod uwagę takie parametry jak temperatura, wilgotność powietrza, prędkość wiatru oraz możliwość wystąpienia opadów – i na tej podstawie sugeruje, kiedy najlepiej wykonać oprysk, aby był on najbardziej skuteczny i bezpieczny.
Początkowo sondę glebową Soilcrop traktowaliśmy jako ciekawostkę. Spodziewaliśmy się, że dostarczy jedynie podstawowych danych o wilgotności gleby na różnych głębokościach, co z perspektywy produkcji rolniczej nie wykorzystującej nawadniania należy traktować raczej jako dodatkową, interesującą informację. Szybko jednak okazało się, że daje on znacznie więcej danych, które mogą realnie pomóc w zrozumieniu struktury gleby i jej zdolności sorpcyjnych.

Dzięki obserwacji zmian wilgotności po intensywnych opadach można wyciągać wnioski na temat kapilarności gleby, czyli jej zdolności do zatrzymywania i przemieszczania wody. W praktyce widzimy, jak głęboko i jak szybko woda wnika w glebę oraz ile jej tam zostaje – to wiedza, którą trudno uzyskać bez specjalistycznych pomiarów.
Dużym atutem sondy Soilcrop jest również możliwość jej łatwego demontażu i przeniesienia na inne pole. Tutaj jedynym ograniczeniem jest pozostawanie w zasięgu sieci Sigfox, a więc w promieniu 1 km od umieszczenia tego urządzenia. W ciągu jednego sezonu wegetacyjnego można więc porównać właściwości gleby na różnych działkach i ocenić, które z nich lepiej zatrzymują wodę, a które są bardziej podatne na przesuszenie. To nie tylko ciekawostka, ale konkretne narzędzie do planowania upraw i dostosowania strategii nawożenia czy nawadniania.

Przykładowo 27 lipca na ekstremalnie przesuszoną glebę w ciągu zaledwie godziny spadło u nas 35 l deszczu na m2. W rezultacie wilgotność gleby na głębokości 50-60 cm zwiększyła się z 9,9% do 22%. Co pokazuje, że nawet tak intensywny, chwilowy opad pozwolił na przesiąknięcie wody do głębszych warstw gleby. Otwarte pozostaje pytanie, ile z tej wody udałoby się nam zgromadzić, gdyby sonda została umieszczona na polu, gdzie zlikwidowano podeszwę płużną głęboszem?
Po kilku miesiącach użytkowania stacji Sencrop zauważyliśmy, że jej wartość nie ogranicza się wyłącznie do prognozy pogody czy danych z gleby. Urządzenie oferuje też szereg funkcji, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się mniej spektakularne, ale w praktyce okazują się bardzo przydatne.

Jedną z nich jest historia danych pogodowych, a więc możliwość cofnięcia się o kilka dni, tygodni, a nawet miesięcy i sprawdzenia, jakie panowały wtedy warunki. To szczególnie pomocne przy analizie skuteczności zabiegów agrotechnicznych, ocenie przyczyn słabszych wschodów czy rozwoju chorób w uprawach. Tego typu dane są dużo bardziej precyzyjne niż ogólnodostępne archiwa pogodowe, bo pochodzą bezpośrednio z naszego pola.
Doceniliśmy też inteligentne alerty pogodowe, które można ustawić według własnych kryteriów – np. powiadomienie o spadku temperatury poniżej określonego progu, zbliżającym się opadzie lub przekroczeniu bezpiecznej prędkości wiatru dla oprysków. Dzięki temu nie trzeba cały czas zerkać w aplikację – wystarczy jedno powiadomienie, by podjąć odpowiednie działania.

Ciekawostką niech będzie fakt, że w czasie tegorocznych, przekropnych żniw, dużym ułatwieniem podpowiadającym nam, o której godzinie możemy rozpocząć zbiór suchego ziarna, była informacja o wilgotności powietrza. Szybko zaobserwowaliśmy, że gdy wilgotność powietrza osiągała wartość ok. 40%, wilgotność pszenicy ozimej wahała się w granicach 13-13,5%.
Dla nas dodatkowym atutem była możliwość połączenia ze stacją pogodową Sencrop także telefonów pozostałych domowników. Dzięki temu każdy z nas może korzystać z chyba najdokładniejszej aktualnie dostępnej prognozy pogody.
Właściwie jedynym modułem, dla którego nie znaleźliśmy zastosowania w naszych testowych warunkach był Solarcrop, a więc czujnik natężenia promieniowania, pozwalający śledzić ilość docierającej do pola energii słonecznej w przeliczeniu na jednostkę energii (MJ/m²).
Wydaje nam się, że moduł ten działający w połączniu z sondą Soilcrop będzie niezastąpiony w gospodarstwach, w których stosujemy nawadnianie. To wszakże informacje o wilgotności gleby na różnych głębokościach oraz o sile nasłonecznienia determinują kiedy i w jakich godzinach powinniśmy przeprowadzić zabieg podlewania, by był on najbardziej efektywny i bezpieczny dla roślin.
Urządzenie Sencrop zostało stworzone w taki sposób, by jego obsługa była jak najmniej angażująca. W rezultacie jedyną czynnością serwisową jest okresowe odkręcenie i wyczyszczenie modułu Raincrop. Po kilku miesiącach użytkowania w jego wnętrzu zbiera się nieco kurzu, co przy zignorowaniu tego faktu prawdopodobnie mogłoby nieco zakłamać odczyty.

Sama procedura jest jednak dziecinnie prosta i sprowadza się do zdemontowania modułu, odkręcenia jego obudowy, wyciągnięcia i wypłukania plastikowego filterka oraz przetarcia całości mokrą szmatką. Cała operacja nie powinna zająć nam więcej, niż 15 min.
Średnio co ok. 2 lata zdaniem producenta będziemy musieli także wymienić baterie w każdym z modułów. Jak udało nam się dowiedzieć, cena pojedynczej baterii oscyluje w granicach 100-150 zł/szt.

Test rolniczej stacji pogodowej Sencrop pokazał, że to urządzenie, to coś znacznie więcej niż tylko nowoczesny gadżet. Hiperlokalna prognoza pogody oparta na analizie wielu modeli pogodowych, rozbudowany moduł wilgotności gleby oraz szereg pozornie drobnych funkcji – takich jak historia danych, alerty pogodowe czy współdzielenie stacji – czynią z niej realne wsparcie przy codziennym podejmowaniu decyzji.
Choć nie wszystkie moduły sprawdzą się w każdych warunkach (np. Solarcrop w uprawach bez nawadniania), całościowo Sencrop okazuje się rozwiązaniem, które pomaga podejmować lepsze decyzje – i to codziennie. W naszej ocenie to narzędzie, które z powodzeniem może znaleźć miejsce w coraz większej liczbie polskich gospodarstw.

Autor: Tomasz Kuchta,
dziennikarz TRAKTOR24.pl
oraz rolnik oceniający maszyny rolnicze
z praktycznego punktu widzenia