Na pierwszy rzut oka różni je przede wszystkim konstrukcja. W praktyce okazuje się jednak, że wybór między modelem KTH4815-2 a RT270-2 Alpha jest znacznie bardziej złożony. Przez ponad dwa tygodnie porównywaliśmy obie ładowarki Kubota podczas prac typowych dla hodowli bydła, by sprawdzić, dla jakiego gospodarstwa i rodzaju prac każda z nich okaże się lepszym wyborem.

Ładowarki teleskopowe i przegubowe od kilku lat zyskują na popularności, stając się w wielu gospodarstwach alternatywą dla ładowaczy czołowych. Choć często wykonują te same zadania, różnią się konstrukcją, sposobem pracy i możliwościami. W tym segmencie Kubota oferuje dwa kompaktowe modele – przegubową RT270-2 Alpha oraz teleskopową KTH4815-2. Obie ładowarki produkowane są w Holandii, w fabryce specjalizującej się w budowie maszyn marki Giant, poszerzając ofertę japońskiego producenta w segmencie kompaktowych maszyn załadunkowych dla gospodarstw rolnych.
Co łączy ładowarki Kubota RT270-2 Alpha i KTH4815-2?
Zanim przejdziemy do różnic wynikających z konstrukcji obu ładowarek, warto zwrócić uwagę na rozwiązania, które je łączą. Zarówno Kubota RT270-2 Alpha, jak i KTH4815-2 napędzane są tym samym, trzycylindrowym silnikiem Kubota D1803 o mocy 50 KM, spełniającym normę emisji spalin Stage V. Jednostka wyposażona jest w filtr cząstek stałych DPF, a w obu modelach producent przewidział możliwość ręcznego uruchomienia procesu jego regeneracji za pomocą przycisku umieszczonego na panelu sterowania.

Podobieństw jest więcej. Obie ładowarki oferują porównywalny udźwig, hydrostatyczny napęd oraz zbliżony zestaw wyposażenia. Spójność zachowano również pod względem obsługi. Producent zastosował bardzo podobne oznaczenia przycisków oraz analogiczną logikę sterowania najważniejszymi funkcjami. Dzięki temu operator przesiadający się z jednego modelu do drugiego szybko odnajdzie się w kabinie. Różnice wynikają przede wszystkim z odmiennej konstrukcji obu ładowarek, dlatego część przełączników i elementów sterowania rozmieszczono w innych miejscach.
Niewielkie różnice dotyczą również rozmieszczenia punktów codziennej obsługi serwisowej. Wynikają one przede wszystkim z odmiennego umiejscowienia silnika oraz ograniczonej przestrzeni, którą dodatkowo zajmuje układ oczyszczania spalin z filtrem DPF. Mimo tych ograniczeń konstruktorom udało się w obu ładowarkach zapewnić wygodny dostęp do podstawowych elementów obsługowych, takich jak bagnet kontroli poziomu oleju czy filtr powietrza. W modelu RT270-2 Alpha filtr powietrza umieszczono na wysuwanej prowadnicy, co ułatwia jego wyjęcie i okresowe oczyszczenie.
Dwa różne miejsca pracy operatora
Obie ładowarki wyposażono w amortyzowany fotel, radio, wydajne nawiewy z funkcją ogrzewania oraz ergonomicznie rozmieszczony joystick i przełączniki. Klimatyzacja jest dostępna opcjonalnie. Największą różnicę stanowi przestrzeń w kabinie. Model przegubowy oferuje wyraźnie więcej miejsca na szerokość, natomiast w ładowarce teleskopowej część prawej strony zajmuje konstrukcja wysięgnika.

Osobną kwestią jest zajmowanie miejsca w kabinie. Łatwiej wsiadało się do niższej ładowarki teleskopowej. W modelu przegubowym schowany pod podłogą stopień wymagał przyzwyczajenia i nawet pod koniec testów zdarzało nam się go nie wyczuć przy wysiadaniu. Obie ładowarki zostały dobrze wyciszone, a silnik Kubota D1803 pracował cicho i bez nadmiernych drgań. Różnice ujawniały się dopiero podczas jazdy po nierównościach. W modelu przegubowym operator wyraźniej odczuwał przechyły wynikające z pracy przegubu, natomiast ładowarka teleskopowa prowadziła się spokojniej i skuteczniej tłumiła nierówności.

Podczas częstej zmiany osprzętu doceniliśmy hydrauliczne ryglowanie oraz funkcję zwalniania ciśnienia w dodatkowych obwodach hydraulicznych. Brakowało nam jedynie zewnętrznego przycisku zwalniania ciśnienia, który pozwoliłby przygotować układ bez konieczności wsiadania do kabiny.
Ładowarki Kubota – udźwig zweryfikowany w gospodarstwie
Po zapoznaniu się z miejscem pracy operatora przyszedł czas sprawdzić, jak obie ładowarki Kubota radzą sobie z tym, do czego zostały stworzone – codzienną pracą w gospodarstwie. W przypadku RT270-2 Alpha producent deklaruje maksymalny udźwig roboczy 1400 kg przy masie własnej wynoszącej około 2,8 t. Oznacza to, że maszyna może bezpiecznie operować ładunkiem odpowiadającym blisko połowie własnej masy. KTH4815-2 waży około 2,95 t i w najbardziej korzystnym położeniu podnosi 1735 kg, czyli niemal 60% swojej masy. W ładowarce teleskopowej wartość ta naturalnie maleje wraz z wysokością podnoszenia i wysuwem wysięgnika.

W praktyce możliwości obu maszyn zweryfikowaliśmy podczas zwożenia i układania bel sianokiszonki. Zarówno ładowarka przegubowa, jak i teleskopowa bez problemu unosiły jednocześnie dwie bele sprasowanej lucerny o masie około 650 kg. Dopiero podczas załadunku na przyczepę z progiem znajdującym się na wysokości około 1,2 m przewagę pokazał model teleskopowy, który bez problemu odkładał taki ładunek na platformie. Ładowarka przegubowa również bez problemu podnosiła dwie bele, jednak w tej sytuacji ograniczeniem okazał się rosnący wraz z wysokością zasięg roboczy wysięgnika, przez co środek ciężkości ładunku znajdował się zbyt daleko od maszyny.

Przy układaniu stogu obie maszyny bez problemu radziły sobie z jedną belą, odkładając ją na dwóch warstwach. KTH4815-2 pozostawiała jednak wyraźny zapas możliwości. Dzięki teleskopowemu wysięgnikowi bez obaw można było myśleć o układaniu trzeciej warstwy, a zauważyliśmy, że nawet przy wysunięciu teleskopu mniej więcej do połowy maszyna zachowywała stabilność i pewnie operowała ładunkiem. Warto jednak podkreślić, że większy zasięg roboczy ładowarki przegubowej również okazał się bardzo praktyczny. Pozwalał odkładać bele w dwóch rzędach z jednej strony bez konieczności częstego podjeżdżania i przepychania stogu, co wyraźnie usprawniało pracę.
Po testach z sianokiszonką przyszedł czas oddać ładowarce teleskopowej to, do czego została stworzona. Skierowaliśmy ją do załadunku słomy z wysokiego stogu oraz napełniania naczepy jęczmieniem. Podczas załadunku zboża zamiast standardowej łyżki zastosowaliśmy większą, o pojemności około 450 l, mieszczącą około 350 kg ziarna. Z takim ładunkiem KTH4815-2 pracowała pewnie i stabilnie.
Własne pomiary wysięgników
Przejdźmy do wysięgnika. To właśnie jego konstrukcja wpływa na wysokość podnoszenia, zasięg roboczy oraz zakres zastosowań maszyny. Aby porównać oba rozwiązania nie tylko na podstawie danych katalogowych, ale również w praktyce, wykonaliśmy pomiary z wykorzystaniem wideł do palet.
W przypadku ładowarki przegubowej Kubota RT270-2 Alpha maksymalna wysokość podnoszenia osprzętu wyniosła 282 cm. Teleskopowa Kubota KTH4815-2 osiągnęła 342 cm przy wsuniętym wysięgniku, natomiast po jego pełnym wysunięciu aż 472 cm. Dodatkowe 140 cm zasięgu robi różnicę przede wszystkim podczas załadunku wysokich przyczep, układania bel w kolejnych warstwach czy pracy ze skrzyniopaletami. W praktyce właśnie ten zapas wysokości sprawiał, że ładowarka teleskopowa mogła wykonać zadania niedostępne dla modelu przegubowego.

Podczas pomiarów sprawdziliśmy również samopoziomowanie wideł przy maksymalnej wysokości podnoszenia. W modelu KTH4815-2 odchylenie wideł od idealnego poziomu wyniosło 2,5° w kierunku operatora, natomiast w RT270-2 Alpha było to 3,5°. Teleskopowa Kubota nie tylko sięgała wyżej, ale również nieco precyzyjniej utrzymywała położenie ładunku podczas pracy na dużej wysokości, co było odczuwalne zwłaszcza przy operowaniu skrzyniopaletami. Jednocześnie w obu maszynach widły pozostawały lekko skierowane w stronę operatora.
Szybkość pracy wysięgników w codziennych zadaniach
O możliwościach ładowarki nie decydują wyłącznie wysokość podnoszenia czy udźwig. Równie ważne jest tempo wykonywania kolejnych ruchów roboczych. Już podczas pierwszych godzin pracy zauważyliśmy, że RT270-2 Alpha szybciej reaguje na ruchy joysticka i sprawniej wykonuje powtarzalne cykle.

Aby zweryfikować te obserwacje, wykonaliśmy pomiary czasu podstawowych ruchów hydrauliki. Mamy świadomość, że uwzględnienie pełnego wysuwu teleskopu poprawiłoby wynik KTH4815-2 w przeliczeniu na metr wysokości podnoszenia. Uznaliśmy jednak, że taki sposób porównania nie odzwierciedla codziennej pracy. W praktyce operator najczęściej najpierw podnosi wysięgnik, a dopiero później wysuwa teleskop tylko na odległość potrzebną do odłożenia ładunku.
Pomiary potwierdziły nasze odczucia. W zależności od wykonywanego ruchu RT270-2 Alpha była od kilkunastu do blisko 20% szybsza od ładowarki teleskopowej. To jednak tylko część obrazu. Podczas rzeczywistej pracy różnica była jeszcze bardziej odczuwalna, ponieważ w KTH4815-2 często konieczne jest jednoczesne wykonywanie kilku ruchów, np. podnoszenia wysięgnika i wsuwania teleskopu. W takiej sytuacji wydajność hydrauliki rozdzielana jest pomiędzy kilka funkcji, przez co cały cykl roboczy trwa dłużej. W efekcie podczas intensywnego nabierania kiszonki, podawania bel czy innych powtarzalnych prac przeładunkowych wyraźnie bardziej dynamiczna okazała się ładowarka przegubowa.
Ładowarki Kubota w niewielkiej oborze
Na łatwość manewrowania wpływają jednak nie tylko wymiary maszyny, ale również jej zwrotność. Dlatego porównaliśmy średnicę zawracania po zewnętrznym kole, która najlepiej pokazuje ilość miejsca potrzebną do wykonania nawrotu. W przypadku RT270-2 Alpha wynosi ona 5,12 m, natomiast KTH4815-2 5,40 m. Jeszcze większa różnica widoczna jest po uwzględnieniu osprzętu roboczego. Średnica zawracania po rogu łyżki wynosi 5,94 m dla RT270-2 Alpha i 6,80 m dla KTH4815-2. W praktyce oznacza to, że ładowarka przegubowa potrzebuje wyraźnie mniej miejsca do manewrowania na ciasnych podwórzach, między budynkami czy przy pryzmach kiszonki.

Potwierdziły to również nasze odczucia z testów. Choć obie ładowarki bez problemu poradziły sobie z pracą w korytarzu obory uwięziowej, większość operatorów zgodnie wskazywała RT270-2 Alpha jako maszynę łatwiejszą do precyzyjnego manewrowania. Nie wynikało to wyłącznie z mniejszej średnicy zawracania, ale również z lepszej ergonomii stanowiska operatora. Centralnie umieszczona kabina zapewniała lepszą orientację względem ścian, osprzętu i przeszkód, natomiast w KTH4815-2 maska oraz prawa część wysięgnika częściowo ograniczały widoczność na prawą stronę.

W efekcie podczas podjeżdżania do stołu paszowego, ścian czy innych maszyn operator częściej musiał wykonywać drobne korekty toru jazdy i zachowywać większy margines bezpieczeństwa. To właśnie suma tych pozornie niewielkich różnic sprawiała, że podczas pracy w ciasnych gospodarstwach ładowarka przegubowa dawała operatorom większą swobodę i pewność manewrowania.
Podsumowanie testu. Którą ładowarkę wybralibyśmy do gospodarstwa?
Po ponad dwóch tygodniach testów doszliśmy do jednego wniosku – nie ma tu jednego zwycięzcy. Obie ładowarki kosztują około 280 tys. zł netto w porównywalnych wersjach wyposażenia, dlatego o wyborze powinien decydować przede wszystkim charakter wykonywanej pracy. Ceny bazowych konfiguracji są niższe, jednak testowane egzemplarze były bogato wyposażone.

KTH4815-2 oferuje większy udźwig, wyżej podnosi i zapewnia znacznie szerszy zakres zastosowań. To maszyna dla gospodarstw, które regularnie wykorzystują pełny potencjał teleskopowego wysięgnika. RT270-2 Alpha nie dorównuje jej zasięgiem, ale nadrabia szybkością reakcji, zwrotnością i wygodą manewrowania. W codziennych pracach wykonywanych w gospodarstwie mlecznym większość operatorów chętniej wybierała właśnie ten model. Ostatecznie odpowiedź na pytanie z tytułu zależy od tego, jakie zadania ładowarka będzie wykonywać najczęściej. Jeśli liczy się maksymalny zasięg i uniwersalność, lepszym wyborem będzie teleskop. Jeżeli natomiast przez większość dnia priorytetem jest szybkie wykonywanie powtarzalnych prac w gospodarstwie, więcej argumentów przemawia za ładowarką przegubową.







