Posiadanie maszyn przygotowanych do pracy w ramach zmiennego nawożenia i dawkowania nasion zachęca do ich wykorzystania w rolnictwie precyzyjnym. Pierwszym krokiem na tej drodze jest określenie różnic w potencjale plonowania poszczególnych fragmentów pola. Z taką wiedzą można wykonać krok drugi, czyli wybrać kierunek zmniejszania kosztów lub zwiększania plonów. Celem jest zawsze zwiększenie wyniku ekonomicznego uprawy.

Posiadanie maszyn przygotowanych do pracy w ramach zmiennego nawożenia i dawkowania nasion zachęca do ich wykorzystania w rolnictwie precyzyjnym. Pierwszym krokiem na tej drodze jest określenie różnic w potencjale plonowania poszczególnych fragmentów pola. Z taką wiedzą można wykonać krok drugi, czyli wybrać kierunek zmniejszania kosztów lub zwiększania plonów. Celem jest zawsze zwiększenie wyniku ekonomicznego uprawy.
W ostatnich latach do polskich gospodarstw trafiły tysiące rozsiewaczy nawozów i siewników punktowych, które obsługują zmienne dawkowanie w danym rastrze pola. Rozwiązanie to działa w oparciu o mapy aplikacyjne, które powstają na bazie podziału pola na części z różnym potencjałem plonowania. To najwrażliwsze miejsce całego procesu, w którym określa się potencjał przyszłych korzyści płynących z tej technologii. Jak przejść ten etap, aby zbudować solidny fundament pod zmienne dawkowanie nawozów i nasion?

Jaka metoda podziału pola jest najlepsza?
Tutaj już nie wystarczy zlecenie klasycznego pobrania próbek glebowych z pola podzielonego na równe, kwadratowe strefy. To metoda dobra do ogólnej oceny zasobności pól w składniki pokarmowe. Rolnictwo precyzyjne wymaga wyodrębnienia stref pola pod względem ich potencjału do prowadzenia uprawy roślin.
– Celem jest podział pola na fragmenty, które charakteryzują się podobnymi właściwościami. Strefy te można odrębnie prowadzić, począwszy od siewu, poprzez nawożenie i ochronę rosnących na nich roślin. W efekcie uzyskuje się z nich jednolite plony o zbliżonej jakości – podkreśla Przemysław Pokrzywka, Kierownik Działu Agronomii i Cyfryzacji Rolnictwa.

Mapy plonów z kombajnów zbożowych
Najprostszą metodą pozyskiwania danych o produktywności pola jest technologia powiązana z kombajnami zbożowymi. Dosłownie wszystkie nowe maszyny tego typu marki John Deere podczas normalnej pracy mogą tworzyć mapy plonów. Powstają niejako przy okazji i można je uznać za darmowe. Zebrane dane pozwalają wyodrębnić miejsca z różnymi poziomami plonów, co jest podstawą do stworzenia stref produktywności. Pobranie w tych miejscach próbek glebowych pozwala często odkryć przyczynę problemu i go rozwiązać.
Zdjęcia satelitarne i analiza biomasy
Kolejną metodą zdobycia informacji pozwalających podzielić pole na fragmenty są zdjęcia satelitarne. Przedstawiają one ilość biomasy, co jest kluczem do wydzielenia różnych stref. Nie ma obaw o ich dostępność, bo od lat są robione globalnie i na pewno w archiwach jest zapisane każde pole. Dane o wzroście biomasy pozyskuje się najczęściej z 2–3 ostatnich lat. Słabością tej metody jest brak możliwości jasnego określenia przyczyny problemów w danych fragmentach pola. Może to być inna odmiana, błąd w agrotechnice czy szkody łowieckie. W ostatecznej ocenie może pomóc wiedza rolnika na temat jego pola, ale nie będzie to dokładne zdefiniowanie stref zmienności. W ekstremalnych przypadkach sięga się wstecz do zdjęć zrobionych na danym polu nawet 10 lat temu.

Skanowanie elektromagnetyczne gleby
Najdokładniejszą metodą wydzielenia stref poboru próbek glebowych jest przeprowadzenie skanowania gleby. Polega ono na wysyłaniu na głębokość ok. 1,5 m fali elektromagnetycznej, co pozwala penetrować glebę pod kątem jej zmienności. Zaletą tej metody jest również wyeliminowanie wpływu rosnących roślin na wyniki badania, co pozwala korzystać z niej niemal przez cały rok. Sam proces skanowania polega na wydzieleniu za pomocą nawigacji rolniczej linii przejazdowych oddalonych od siebie o 20 m, po których porusza się samochód terenowy z zamontowanym z przodu skanerem. W efekcie pomiaru przewodności elektrycznej gleby zbierane są dane o jej zagęszczeniu i wilgotności. Pozwala to podzielić pole na fragmenty o podobnych właściwościach i przy okazji wyznaczyć głębokość występowania podeszwy płużnej.

Pobieranie próbek gleby w terenie
Na zlecenie próbki glebowe mogą być oczywiście również pobrane z dowolnego miejsca w dowolnej liczbie nakłuć próbnika. Urządzenie to montowane jest najczęściej na samochodzie lub quadzie. Standardowa głębokość nakłuć wynosi 30 cm, ale na potrzeby określenia zawartości azotu w glebie jest to 60 cm. Ostatecznie próbki gleby pobrane w określony sposób trafiają do laboratorium.

Scenariusze postępowania zależnie od wyników
W przypadku otrzymania wysokich wyników badania zasobności gleby należy wybrać scenariusz obniżenia kosztów nawożenia. Maksymalne wartości makroskładników pozwalają nawet na całkowitą rezygnację z nawożenia mineralnego, bez uszczerbku dla plonów. Przypadek ten zdarza się jednak stosunkowo rzadko, bo tylko w gospodarstwach dysponujących dobrej jakości, jednorodnymi glebami.
Kolejny scenariusz dotyczy uzyskania zróżnicowanych wyników badania zasobności gleby. Koresponduje on często z wcześniej wyznaczonymi fragmentami do poboru próbek glebowych. W tym przypadku technologia taka jak zmienne dawkowanie nawozów w oparciu o mapy aplikacyjne pozwala precyzyjnie reagować na zróżnicowanie gleby. W miejscach o wysokiej zasobności będą one aplikować mniejsze ilości nawozów, a w miejscach o niskiej zawartości – wyższe. Nastąpi przekierowanie dawek nawozów, aby wyrównać zasobność gleby na całym polu. Pomimo pozostawienia ogólnej ilości nawozu z lat poprzednich na identycznym poziomie, plony mogą wzrosnąć dzięki poprawieniu potencjału słabszych stref. Zależność ta dotyczy między innymi fosforu, potasu, wapna i magnezu. Nie ma zastosowania podczas nawożenia azotem, gdzie najczęściej należy postępować odwrotnie.

Najczarniejszy scenariusz dotyczy otrzymania wyników niskiej zawartości składników pokarmowych. Często jest to związane z rozpoczęciem dzierżawy danego pola, co oznacza kolejne nakłady finansowe. Nie ma jednak innego wyjścia, bo przygotowanie potencjału plonotwórczego pola jest warunkiem pozwalającym w ogóle myśleć o zysku z uprawy jakiejkolwiek rośliny.
Niezależnie od rodzaju uzyskanych wyników próbek glebowych, w każdym przypadku przynoszą one korzyści. Pozwalają bowiem zoptymalizować nakłady ponoszone na daną uprawę. Może to być zmniejszenie kosztów z utrzymaniem plonów lub ich zwiększenie bez ponoszenia dodatkowych nakładów, na co pozwala właśnie zmienne dawkowanie.
– Ocena wyników badania próbek glebowych pozwala uzyskać oszczędności w nawożeniu lub otwiera szansę na podwyższenie plonowania. Wiedza, którego składnika najbardziej brakuje, jest podstawą do dalszych działań. To on, zgodnie z prawem minimum Liebiga, ogranicza plonowanie i musi zostać uzupełniony w pierwszej kolejności – wyjaśnia Przemysław Pokrzywka.
Cała Polska Północna
Cena klasycznego poboru próbek glebowych przez Agro-Sieć Maszyny, zależnie od zleconej do badań powierzchni, wynosi 25–30 zł netto za jeden hektar. Polega ona na przejeździe auta pick-up z zamontowanym na nim urządzeniem do pobierania próbek i wykonywaniu nakłuć lub nawiertów w wyznaczonych wcześniej miejscach. Wyznaczenie ich z pomocą zdjęć satelitarnych kosztuje 10–15 zł/ha – także zależnie od skali zamówienia. Cena skanowania elektromagnetycznego wynosi 25 zł/ha.
Zamówienie na przeprowadzenie wyznaczenia miejsc i samego poboru próbek glebowych najlepiej zgłaszać z dużym wyprzedzeniem. Dotyczy to zwłaszcza okresu zaraz po żniwach, czyli najlepszego momentu na wykonywanie tych zadań. Z drugiej strony jest to praca nieomalże całoroczna, bo tylko brak możliwości wjazdu na pole z powodu zbyt wilgotnej gleby lub jej mocne zamarznięcie przerywają jej wykonywanie. Teren działania Agro-Sieć Maszyny w zakresie poboru próbek glebowych obejmuje całą Polskę Północną i jest powiązany z lokalizacjami oddziałów. Pozwala to szybciej wykonywać zlecenia, bo dojazdy zajmują mniej czasu. Zespół liczy kilkanaście osób dysponujących dwunastoma samochodami pick-up z zamontowanymi urządzeniami do poboru próbek.

– Na każdą próbkę wykonujemy standardowo kilkanaście nakłuć, najczęściej 15–16 ze strefy obejmującej około 3 hektary. Jak mamy informacje o gorszym fragmencie pola pozyskane ze zdjęć satelitarnych lub skanowania gleby, to proponujemy wykonanie próbki dla tego obszaru. Może to być na przykład tylko jeden hektar. Próbki pobierane są z głębokości 25–30 cm, a do oceny azotu z głębokości nawet 60 cm. Pozwala to zawsze uzyskać średnią z danego obszaru. Czas oczekiwania na wyniki wynosi standardowo 4 tygodnie, a w trybie ekspresowym 2 tygodnie – informuje Przemysław Pokrzywka.
Mapa wysłana bezpośrednio do ciągnika
Uzyskane wyniki badania próbek glebowych Agro-Sieć Maszyny może wgrać do platformy John Deere Operations Center, skąd zleceniodawca może nimi swobodnie operować. To bardzo wygodne rozwiązanie dla użytkowników maszyn John Deere, bo w jednej platformie mogą przechowywać ogrom informacji.
– Wielu naszych klientów w Operations Center samodzielnie przygotowuje mapy aplikacji nawozów. Wysyłają je potem bezpośrednio do ciągnika pracującego z rozsiewaczem. Nie muszą używać pamięci przenośnej pendrive, bo dzieje się to poprzez łączność telematyczną JDLink. Na życzenie rolników możemy również przygotować dla nich gotowe mapy aplikacyjne, które powstaną według założonych przez nich dawek. Ostatecznie daną mapę wysyłamy do konkretnego ciągnika klienta – wyjaśnia Przemysław Pokrzywka.
Potencjał plonotwórczy wyodrębnionej przez badania gleby strefy pola ocenia się najczęściej w skali od 1 do 5. Dodając do tego przewidywany plon, można indywidualnie potraktować każdą z nich i stworzyć jej indywidualny plan nawożenia. Pozwala to oszczędzać pieniądze na nawozach tam, gdzie jest to możliwe i przede wszystkim uzyskiwać wysokie i jakościowe plony w miejscach do tego gotowych. To jest esencja rolnictwa precyzyjnego – zmienne dawkowanie dopasowane ściśle do potencjału plonotwórczego pola.
Poza nawożeniem coraz częściej stosowane jest zmienne dawkowanie nasion podczas siewu kukurydzy. Dotyczy to głównie kukurydzy, co pozwala wysiewać w miejscach o słabszym potencjale plonowania mniejsze dawki nasion, aby miały więcej przestrzeni do wzrostu i rozwoju. W efekcie pole rosnących roślin jest wyrównane i, jak pokazuje praktyka rolnicza, w miejscach słabszych bardziej odporne na suszę. Nie bez znaczenia są również oszczędności uzyskane dzięki mniejszej ilości zużytego materiału siewnego.

Zasobności duże – zmienne dawkowanie nawozów w Polanowicach
W roku 2026 z map zmiennego nawożenia azotem korzystało przedsiębiorstwo HZiNR Polanowice w woj. kujawsko-pomorskim. Gospodaruje ono na 1250 ha i zajmuje się chowem bydła, którego stado liczy 1350 sztuk, w tym 500 dojnych. Droga do map aplikacyjnych rozpoczęła się od oceny zdjęć satelitarnych z ostatnich trzech lat, co na podstawie wskaźnika NDVI pozwoliło wyznaczyć strefy potencjału plonotwórczego. Otrzymały one oznaczenia w skali pięciostopniowej od najniższego po najwyższy potencjał plonotwórczy. Dodatkowo dla każdego pola zostały wyznaczone po 2–4 skrajne strefy, na których pobrano próby na zawartość azotu mineralnego.
– Pobraliśmy je zimą przed ruszeniem wegetacji, wykonując dla każdej strefy 16 powtórzeń w różnych miejscach pola. Próbki pobieraliśmy z dwóch warstw: do 30 cm i w przedziale 30–60 cm. Po pobraniu były one zamrożone, aby wykluczyć wpływ mikroorganizmów na wyniki. Zawartość azotu mineralnego wyszła na bardzo wysokim poziomie, więc można było zastosować mniejsze dawki nawozu niż stosowane w przedsiębiorstwie wcześniej. Ostatecznie uzyskane wyniki przypisaliśmy do danych stref 108-hektarowego pola pszenicy ozimej i uzyskaliśmy dawki zmiennego nawożenia. Wynosiły one od 210 do 250 kg/ha nawozu Zaksan – wyjaśnia Marek Grzybek, specjalista ds. próbek glebowych w Agro-Sieć Maszyny.
Ciekawostką jest informacja o bramce telematycznej JDLink, która była przypisana do konta przedsiębiorstwa w Polanowicach. Pozwalało to monitorować postępy poboru próbek w czasie rzeczywistym. Dodatkowo wszystkie nakłucia zostały oznaczone znacznikami, co pozwoliło zapisać ich położenie.
Dla przedsiębiorstwa HZiNR Polanowice przygotowany został program poboru próbek glebowych, który w styczniu i lutym rozpoczął się od określenia zawartości azotu mineralnego w zbożach ozimych i rzepaku. Przed siewami zbóż jarych, buraków cukrowych oraz kukurydzy zostały pobrane próbki na zawartość makro- i mikroskładników. Oceniono również zasobność gleby na trwałych użytkach zielonych i lucernikach w uprawie polowej.

Po zastosowaniu dawek zmiennego nawożenia w pszenicy ozimej szybko zauważono efekt w postaci wyrównania łanu. Nie widać przebarwień i rośliny są jednorodne. Została tutaj wybrana strategia zastosowania większych dawek w miejscach o słabszym potencjale plonowania. Za to nawożenie azotowe rzepaku oparto na strategii walki o plon w miejscach o najwyższym potencjale plonowania. Tam zastosowano wyższe dawki azotu, a w miejscach słabszych nawożenie niższe.
– Przejście ze stałych dawek azotu na nawożenie zmienne na podstawie map aplikacyjnych pozwoliło nam uzyskać znaczne oszczędności związane z zakupem nawozów azotowych. Nie mam jeszcze dokładnych wyliczeń, ale będzie to znacząca kwota – szacuje Aleksander Burzyński, prezes HZiNR Polanowice.
Nawożenie mineralne prowadzone jest rozsiewaczem przyczepianym Amazone, który obsługiwany jest z terminala AmaTron 4.
– Nasze usługi są dostępne dla wszystkich rolników niezależnie od posiadanego parku maszynowego. Przygotowane przez nas pliki są uniwersalne i są obsługiwane przez wyświetlacze różnych producentów – informuje Marek Grzybek.
Badania zawartości makro- i mikroskładników pokazały wysokie i bardzo wysokie ich wartości z jednym wyjątkiem. To siarka, której w glebie brakuje i jej uzupełnienie jest priorytetem. Podjęto decyzję o stosowaniu siarczanu amonu, który ma w składzie azot i siarkę.
Kolejną korzyścią wynikającą z badania próbek glebowych w HZiNR Polanowice jest informacja o dużej dostępności składników pokarmowych w warstwie gleby znajdującej się na głębokości 30–60 cm.
– Z tego powodu podjęliśmy decyzję o uprawie większej ilości głęboko korzeniących się międzyplonów. Pozwoli to przemieścić składniki pokarmowe do warstwy 0–30 cm, czyli dostępnej dla wszystkich uprawianych u nas roślin – podkreśla Aleksander Burzyński.

Siew zmienny kukurydzy
– Wiemy, że siarczan amonu zakwasza glebę, ale na większości pól mamy wysoki odczyn i możemy sobie na to pozwolić. Stosując jeden nawóz, dostarczymy dwa składniki, co jest w pełni uzasadnione ekonomicznie. Zastosujemy po 3 dawki dzielone w taki sposób, aby na każdy hektar pola trafiło 60 kg siarki w czystym składniku – wyjaśnia Aleksander Burzyński.
Z usługi pobierania próbek glebowych korzysta również gospodarstwo rodziny Rozpędek, znajdujące się w miejscowości Trzęsacz w woj. zachodniopomorskim. Na blisko 800 ha uprawiają zboża, rzepak i kukurydzę. Badania zasobności gleb w składniki pokarmowe w firmie Agro-Sieć Maszyny zlecają od 5 lat. W roku 2024 okazały się wręcz niezbędne, bo wydzierżawili 40 ha i pierwszym krokiem było poznanie, z jakim stanem gleb mają do czynienia. Okazało się, że jest bardzo źle. Odczyn mierzony skalą pH wyszedł w granicach 4–5, a zawartość potasu okazała się wręcz katastrofalna. Informacje te pozwoliły wystartować z odpowiednim nawożeniem w celu poprawy potencjału plonotwórczego gleby.
– Siatkę wyznaczającą miejsca poboru próbek glebowych w gospodarstwie rodziny tworzyliśmy zawsze na podstawie zdjęć satelitarnych. Wyjątkiem był ostatni rok, w którym wyznaczyliśmy je na podstawie klasycznych kwadratów. Mimo to i tak otrzymane wyniki zostały wykorzystane do zmiennego nawożenia kukurydzy. Podział ten ułatwił późniejszą pracę siewnika punktowego zmieniającego dawki nawozu i nasion – wyjaśnia Michał Gębarowski, specjalista ds. próbek glebowych w Agro-Sieć Maszyny.
– W roku 2026 uzyskane wyniki badania próbek glebowych po raz pierwszy wykorzystaliśmy do wysiewu kukurydzy na podstawie mapy aplikacyjnej. W tym przypadku podstawą do ich wyznaczenia były strefy dynamiczne z satelitów, do których w zależności od potencjału plonotwórczego powstały mapy zmiennego dawkowania nasion i nawozu. Siewnik Horsch Maestro 8 RX zagregowany z ciągnikiem John Deere 8260 R pozwolił nam wysiewać od 74 do 77 tysięcy nasion na hektar. Mniej nasion trafiało w strefy słabsze, a więcej w mocniejsze pod względem potencjału plonotwórczego. Przy okazji siewu następował podsiew nawozu fosforowo-azotowego Polidap w dawkach od 100 do 150 kg/ha – informuje Damian Rozpędek, który prowadzi gospodarstwo wraz z ojcem Ryszardem i braćmi Kamilem oraz Krzysztofem.
W najbliższym sezonie zmienne dawkowanie obejmie również za pomocą rozsiewacza nawozów. Do gospodarstwa trafiła bowiem maszyna gotowa do takiej pracy. Kwestią do rozstrzygnięcia zostaje nawożenie azotowe na podstawie map aplikacyjnych, bo w gospodarstwie używa się nawozu płynnego RSM.
Artykuł ukazał się w czasopiśmie branżowym SPICHLERZ, wydanie lipiec-wrzesień 2026,
wydawca Agro-Sieć Maszyny



